Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy fantasy

Zobacz listę pisarzy fantasy

Zobacz listę polskich pisarzy fantasy

Pisarze fantasy wg. narodowości

Źle ci to idzie, Tzara. Nie umiesz. Żeby kogoś dobrze znieważyć, nie wystarczy przemożne pragnienie, entuzjazm ani zapał. Konieczny jest warsztat. [Geralt]

Ależ ja mam paskudny uśmiech, pomyślał Geralt, sięgając po miecz. Ależ ja mam paskudną gębę. Ależ ja paskudnie mrużę oczy. Więc tak wyglądam? Zaraza.

Tyś myślał - lancknecht spojrzał na niego z politowaniem. - A czym, ciekawość? Ty, kapcanie, gdybyś w zupie połknął karalucha, to w kiszkach więcej miałbyś rozumu aniżeli w głowie.

Chłopy trawy koszą
Baby siano noszą
W niebo popatrzają
Deszczu się bojają

Na górce stoimy
Przed deszczem chronimy
Chujami machamy
Chmury rozgarniamy!

Patrzycie, a oczu nie macie, słuchacie, a uszy wasze głuche

Uliczki dniem i nocą rozbrzmiewały muzyką, śpiewem brzękiem kielichów i stukiem kufli, wiadomo bowiem, że nic nie wzmaga pragnienia tak, jak proces przyswajania wiedzy

- Jak na kogoś, kto żyje tak krótko- uśmiechnął się wymuszenie Filavandrel - wykazujesz zaskakującą pogardę śmierci, człowieku.
- Raz matka rodziła i raz się umiera- powiedział spokojnie wiedźmin. - Filozofia w sam raz dla wszy, prawda?

Tak. Czuję się poniżona, poniżona tym, że wszystko ci wyznałam, zapominając o godności, która każe cierpieć w milczeniu. Tym, że moim wyznaniem wprawiłam cię w zakłopotanie. Czuję się poniżona tym, że jesteś zakłopotany. Ale ja nie mogłam inaczej. Jestem bezsilna. Zdana na łaskę, jak ktoś złożony chorobą. Zawsze bałam się choroby, momentu, w którym będę słaba, bezsilna, bezradna i samotna. Zawsze bałam się choroby, zawsze wierzyłam, że choroba byłaby najgorszym, co mogłoby mnie spotkać...

Nadchodzą trudne czasy. Trudne i niebezpieczne. Nadchodzi czas zmian. Przykro byłoby starzeć się w przekonaniu, że nie uczyniło się niczego, by zmiany, które nadchodzą, były zmianami na lepsze. Prawda?

Bo lud jest ciemny, głupi i łatwo nim manipulować-dokończył wysmarkawszy się, Skellen.-Wystarczy krzyknąć :"Hura",wygłosić mowę ze stopni senatu, otworzyć więzienia i obniżyć podatki.
-Macie absolutną rację hrabio-powiedział ten przeciągający sylaby. Teraz wiem, czemu tak gardłujecie za demokracją.

- Skrzywdziłam cię?
- Trochę.
- Zacznie się na nowo?
- Nigdy się nie skończyło.

Zabawa i towarzystwo zaczęły pełnić rolę absolutnie drugorzędną. Zauważyłem, że mogę się bez nich obyć. Wystarczająca i naprawdę ważna stała się krew, nawet pita...
– Do lustra? – wtrącił Jaskier.
– Gorzej – odrzekł spokojnie Regis. – Ja nie odbijam się w lustrach.

Co z tego, mawiał Telesma, że sprasowany i ususzony bocian pozwala bezproblemowo czytać w cudzych myślach? Że zmumifikowana trupia noga niezawodnie chroni przed urokami? Gdzie to nosić? Na sznurku na szyi? Głupio się wygląda.

Po czterdziestu dwu latach bycia wilkołakiem - powiedział, napotykając wzrok wiedźmina - wręcz wypadało wreszcie kogoś zagryźć.

- Słuchaj no, obwiesiu - Jaskier wstał i udał, że robi groźną minę. - Brzydzę się gwałtem i przemocą. Ale zaraz zawołam Mamę Lantieri, a ona wezwie niejakiego Gruziłę, który pełni w tym przybytku zaszczytną i odpowiedzialną rolę wykidajły. To prawdziwy artysta w swoim fachu. On kopnie cię w rzyć, a ty wówczas przelecisz nad dachami tego grodu, tak pięknie, że nieliczni o tej porze przechodnie wezmą cię za pegaza.

Moją ogromną przywarą jest niepohamowana dobroć. Ja po prostu muszę czynić dobro. Jestem jednak rozsądnym krasnoludem u wiem, że wszystkim wyświadczyć dobra nie zdołam. Gdybym próbował być dobry dla całego świata i wszystkich zamieszkujących do istot, byłby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy: stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne, takie, które nie idzie na marne. Jestem dobry dla siebie i dla mego bezpośredniego otoczenia.

Na ten widok zdenerwował się staruszek przeor. Poczerwieniał jak wiśnia, zaryczał jak lew i rzucił się w bitewną gęstwę, rażąc na prawo i lewo srogimi ciosami palisandrowego krucyfiksu

- Pax - wrzeszczał, bijąc - Pax! Vabiscum! Miłuj bliźniego! Swego! Proximum tuum. Sicut te impsum. Skurwysyny!

Zbli­żył się, oparł o po­ręcz tuż obok niej. Czuł bi­ją­ce od niej cie­pło, lekki za­pach wer­be­ny. Lubił za­pach wer­be­ny, cho­ciaż za­pach wer­be­ny nie był zapachem bzu i agrestu.

- Nie uwierzysz, Bonhart, jak głęboko oszustwo, podłość i skurwysyństwo zakorzenione są w naturze ludzkiej.
- Uwierzę.

Świat wali się w gruzy (...) Tak mówią królowie, gdy okazuje się, że do królowania niezbędna jest jednak odrobina rozumu. Tak mówią kupcy, gdy chciwość i głupota doprowadzają ich d bankructwa. Tak mówią czarodzieje, gdy zaczynają tracić wpływ na politykę lub źródła dochodów. A adresat wypowiedzi powinien zaraz po niej oczekiwać jakiejś propozycji”.