Nie obrażaj więc mojej inteligencji poprzez czynione na pokaz zaniżanie własnej.
[...] ballad nie pisze się, by w nie wierzono, ale po to by sie nimi wzruszano.
Podbródek miał przedziałek, przez co wyglądał jak miniaturowa dupa
A z ksiąg drwić nie godzi się, w końcu, by powstały, ktoś okrutnie musiał się napracować.
Ty myśl trochę, Stratton, bo tu nie uniwersytet! Tu się w karty gra!
Przyjaźń albo powstaje w wyniku długotrwałego procesu, albo jest spontaniczna.
A ona krzyknęła, że jeszcze mnie kiedyś dopadnie i sprawi, że mi trawa z dupy wyrośnie.
Jeszcze raz do niego mrugniesz, to cię tak pieprznę w oczodół, że do zimy nie pomrugasz