Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Do zobaczenia, Nenneke.
- Do zobaczenia, Geralt. Uważaj na siebie.
Wiedźmin uśmiechnął się cierpko.
- Wolę uważać na innych. To się lepiej sprawdza, na dłuższą metę.

Niech mnie kleszcze oblezą, jeśli nie traktuję was lepiej niż powietrze. Powietrze, dla przykładu, zdarza mi się zepsuć, na co wobec was nie ośmieliłbym się żadną miarą.

- A któżby - Dhun spojrzał na Geralta ponuro - chciał diaboła na ojcowiźnie? Nasza to ziemia z dziada-pradziada, z królewskiego nadania i nic diabłowi do niej. Pluć nam na jego pomoc, co to, sami rąk nie mamy? A to, panie wiedźmin, nie diaboł, a złośliwe bydlę i w głowie ma, z przeproszeniem, nasrane tak, że wytrzymać ciężko. Nie wiedzieć rano, co mu wieczorem do łba strzeli. A to, panie w studnię napaskudzi, a to za dziewką goni, straszy, grozi że dupczył będzie. Kradnie, paniem chudobę i spyżę. Niszczy a psuję, naprzykrza się, na grobli ryje, doły kopie jak piżmowiec albo bober jaki, woda z jednego stawu szczętem uciekła i karpie posnęły. We stogu lukę palił, kurwi syn, z dymem puścił wszystko siano...

 - Zemsta - rzekła sucho czarodziejka z Koviru - jest rozkoszą umysłów miernych, słabych i małostkowych.
- Być może - zgodziła się z pozornie obojętnym uśmiechem Filippa. - Ale jednak rozkoszą być nie przestaje.

Pobraliśmy też tyle różnego ekwipunku, ile nam w ręce wlazło - gwoli sprawiedliwości dodam, że połowę przyszło nam później wyrzucić. Jak rzekła Milva, tak bywa, gdy kradnie się po ciemku.

- Pan Bonhart - powiedział Vilgefortz, masując palce - wciąż, jak widzę, ma kłopoty ze zrozumieniem obowiązków gościa. Raczy pan zapamiętać: będąc w gościnie, nie niszczy się mebli i dzieł sztuki, nie kradnie drobnych przedmiotów, nie zanieczyszcza dywanów i miejsc trudno dostępnych. Nie gwałci się i nie bije innych gości. To ostatnie przynajmniej dopóty, dopóki nie skończy gwałcić i bić gospodarz, dopóki nie da znaku, że już bić i gwałcić można.

Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.

Właśnie mam zamiar ułożyć balladę o dwóch cyckach. Proszę mi nie przeszkadzać.

Pragniesz sprawiedliwości, wynajmij wiedźmina.

Choćby nie wiem ile czasu upłynęło, nic bzdury w prawdę nie obróci.

Potem trzeba było wymóc na Angouleme przysięgę, że będzie zachowywać się jak dama, w szczególności, że unikać będzie mówienia: 'kurwa' i 'dupa'.

Mężczyźni są psychicznie niestabilni, zbyt podatni na emocje, nie można na nich liczyć w momentach kryzysu.

Nie obrażaj więc mojej inteligencji poprzez czynione na pokaz zaniżanie własnej.

Nagle zrozumiałem, że to, co do niej czuję, to wcale nie miłość, lecz uczucie znacznie bardziej skomplikowane, silne, lecz trudne do sklasyfikowania: mieszanina strachu, żalu, wściekłości, wyrzutów sumienia i potrzeby ekspiacji, poczucia winy, straty i krzywdy, perwersyjnej potrzeby cier¬pienia i pokuty. To, co czułem do tej kobiety, to była nienawiść.

- Kocham cię, Yen.
- Prosiłam bez ostentacji...-urwała, podrzuciła głowę, odgarnęła z policzka czarne loki, szeroko otworzyła fiołkowe oczy.-Geralt!Wyznałeś mi to po raz pierwszy!
- Niemożliwe, dworujesz sobie ze mnie.
- Nie, nie dworuję. Dawniej tylko myślałeś, dziś powiedziałeś.
- To aż taka różnica?
- Ogromna.
- Yen...
- Nie mów z pełnymi ustami. Ja też cię kocham. A nie mówiłam?Bogowie, udusisz się!Podnieś ręce, uderzę cię w plecy. Oddychaj głęboko.

Bo też ciekawa rzecz, ów terroryzm, o którym mówimy. Nie uważasz? Usuwa z rynku konkurencję, tworzy nowe miejsca pracy, napędza koniunkturę w przemyśle, rzemiośle, handlu, pobudza indywidualną przedsiębiorczość. Uzasadnia rację bytu licznych organizacji, stanowisk, funkcji i całych rzesz ludzi funkcje te pełniących. Rzesze całe czerpią zeń dochody, tantiemy, gaże, dywidendy, prebendy, pensje i premie. Zaiste, gdyby terroryzmu nie było, należałoby go wymyślić.

Ty krokodylu stary! - ryszał Szarlej, czerwieniejąc. - Bazyliszku zdychający, koczkodanie obsrany! Ty nadęta ropucho, ty kulawy ośle ze zbitym zadem (...). Ty capie ze spuchniętymi jajcami! (...) Wynijdź z tego ciała! - zaryczał Szarlej. - Ty w rzyć jebany katamito!

Nie myślała o niczym. Była samotna, była pusta. Nie miała już nic i nie czuła w sobie niczego. Nie było pragnienia, głodu, zmęczenia, strachu. Zginęło wszystko, nawet wola przetrwania. Była tylko wielka, zimna, przeraźliwa pustka. Czułą tę pustkę całym jestestwem, każdą komórką organizmu. Czuła krew na wewnętrznej stronie ud. Było jej to obojętne. Była pusta. Straciła wszystko.

Nie ma już na tym świecie wiary ani prawdy, ale chyba istnieje na świecie rozsądek? Co, Jaskier? Jest jeszcze na świecie rozsądek? Czy zostały na nim tylko skurwysyństwo I pogarda?

[...] ballad nie pisze się, by w nie wierzono, ale po to by sie nimi wzruszano.