Nie jesteś, choć lubisz mniemać inaczej, specjalnie mądry. Ale na to, by spróbować mnie zatrzymać jesteś za mądry.
Bo lud jest ciemny, głupi, łatwo nim manipulować -[...]- wystarczy krzyknąć "Hurra", wygłosić mowę ze stopni senatu, otworzyć więzienia i obniżyć podatki
- (...) Gdzie jest Ciri? – Tu! – wrzasnęła dziewczynka skryta w listowiu. – Czy mogę już zejść? – Możesz – powiedział wiedźmin. – Ale nie wiem jak! – Tak samo jak wlazłaś, tylko odwrotnie. – Boję się! Jestem na samym czubku! – Złaź, mówię! Mamy ze sobą do porozmawiania, moja panno! – Niby o czym? – Dlaczego, do cholery, wlazłaś tam, zamiast uciekać w las? Uciekłbym za tobą, nie musiałbym...Ach, zaraza. Złaź! – Zrobiłam jak kot w bajce! Cokolwiek zrobię, to zaraz źle!
- Ciekawość, co też ci się przyśniło. Że jesteś żabą? Uspokój się. Nie jesteś. Że jesteś cymbałem? A, w takim razie to mógł być sen proroczy.
- Nie jestem głupia! - Jesteś dziewczyną. Dziewczyny rozumu nie mają. - Ech, Lambert, gdyby to Triss usłyszała! - Gdyby babcia miała wąsy, to by została wojewodą.
Biorąc powyższe pod rozwagę - podjął, kręcąc kołki lutni - ja generalnie jestem za seksem na pierwszej randce. Na przyszłość ze wszech miar ci polecam. Eliminuje to konieczność dalszych randek z tą samą osobą, co bywa nużące i czasochłonne.
Gdyby bazyliszków więcej było, przepadłby ten świat ze szczętem! Szczęściem wielce rzadki to potwór, bo rodzi się z jaja przez koguta zniesionego. A sami wszak wiecie, ludziska, jako nie każdy kogut jaja znosi, a jeno taki plugawiec, któren sposobem kwoki drugiemu kogutu kupra nadstawia.
Jestem przy tobie. To nieważne, co się wydarzyło, nieważne, gdzie byliśmy. Teraz jestem przy tobie. I nigdy już cię nie opuszczę. Nigdy.
Rzucanie pracy i dalekie chodzenie za potrzebą groziło utratą cennych przemyśleń, a na to żaden uczony pozwolić sobie nie mógł
Gadają, wojaczka męska rzecz - zawarczała Milva. - Ale nad babą się nie zlitują, muszą sobie pofolgować. Bohaterowie, psia ich mać.
Bo prawo to nie jurysprudencja, nie gruba książka pełna paragrafów, to nie filozoficzne traktaty, nie napuszone brednie o sprawiedliwości, nie wyświechtane frazesy o moralności i etyce. Prawo to bezpieczne drogi i gościńce. To miejski zaułek, którym można spacerować nawet po zachodzie słońca. To zajazdy i karczmy, z których można wyjść do wychodka zastawiając sakiewkę na stole, a żonę przy stole. Prawo to spokojny sen ludzi pewnych, że zbudzi ich pianie kura, a nieczerwonych kur!
- Króla łatwiej ugodzić niż szpiega. Mnie nie dostaną. Nigdy mnie nie dostaną. - I nie powinni. A wiesz, dlaczego, Dijkstra? Bo na tym świeci musi być, kurwa, jakaś sprawiedliwość.
- Podasz mi rękę? Złodziejowi i bandycie? - Bez wahania. Bo mnie już nie tak łatwo oszukać jak niegdyś. Choć nie dociekam pobudek, pomału uczę się sztuki zaglądania pod maszkary.
- Czy zdolna jesteś do wybaczenia? - Wybaczyłam już dawno. - Nasyciwszy się pierwej zemstą. - Tak. - Żałujesz? - Nie.
- Kto się z tobą spotka - wybełkotał dziad - ten już nie odejmie się śmierci...Boś ty sama jest śmiercią.
Wszystko to są w ich mniemaniu hybrydy użyteczne, mające ułatwić i uprzyjemnić ludziom egzystencję. Zaiste, są o krok od stworzenia kobiety o idealnie płaskich plecach, by można było chędożyć ją od tyłu i jednocześnie mieć gdzie postawić kieliszek szampana i kłaść pasjansa.