Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Wiem, że masz dla kogo żyć. Ale czy masz z czego?

In summa (...) nasze programy egzystencjalne niczym się nie różnią, będąc opartymi o princpipium: wszystko, co czynię, ma slużyć mnie. Moje własne dobro, wygoda i szczęśliwość są jedynie ważne, resztę pal diabli.

Koty lubią spać i odpoczywać na intersekcjach. Wiele krąży opowieści o magicznych zwierzętach, ale tak na prawdę kot, oprócz smoka, jest jedynym stworzeniem umiejącym chłonąć moc. Nikt nie wie, po co kot ją chłonie i jak wykorzystuje...

Z barwnego od potłuczonej terakoty rumowiska wyrastał wielki krzak róży, obsypany dziesiątkami białoliliowych kwiatów. Na płatkach połyskiwały krople rosy, błyszczące jak srebro. Krzak oplatał pędami dużą płytę z białego kamienia. A z płyty spoglądała na nich smutna urodziwa twarz, której delikatnych i szlachetnych rysów nie zdołały zamazać i rozmyć ulewy i śniegi. Twarz, której nie zdołały zeszpecić dłuta grabieżców wydłubujących z płaskorzeźby złote ornamenty, mozaikę i szlachetne kamienie...

- Bohaterowie, kurwa ich mać!
- Ospy się nie boją - pokręcił głową Yazon Varda.
- Strach - zamamrotał Jaskier - to rzecz ludzka. W nich nie zostało już niczego ludzkiego.

- Śmiało idziecie - pozwolił sobie na uwagę Wiedźmin. - Gościńcem i ze śpiewem.
- Nie wydaje mi się - poruszył brodą krasnolud - by marsz z płaczem był lepszym rozwiązaniem.

- (...) Nazywa się Jaskier. Jest poetą.
- Poeta - Milva popatrzyła na rzucanego suchymi już torsjami trubadura, potem podniosła wzrok. - Kiedy tak, tedy pojmuję. Jeśli czego nie pojmuję, to czemu on tu rzyga, miast gdzie w cichości rymy pisać.

- Ależ zdenerwowani - mruknął redański szpieg, patrząc za odchodzącymi. - Brak wprawy, nic innego. A zamachy stanu i pucze są jak chłodnik z botwinki. Należy je spożywać na zimno.

Każdy musi swą ścieżkę odnaleźć sam. Ale to nieprawda, że jest tylko jedna ścieżka. Jest ich wiele. Nieskończenie wiele.

- Tak to już jest! - zapiała Ciri. - Jedni mają trochę rozumu, to dla nich księga! Inni mają pstro w głowie, to dla nich miotła!

Porządny człowiek gromadzi wokół siebie przyjaciół, którzy zawsze mu pomogą. Zaś łotr może liczyć tylko na innych łotrów. Zastanów się więc kogo lepiej mieć za przyjaciela.

Wiesz, Ciri, co dają człowiekowi studia uniwersyteckie? - Nie, co? - Umiejętność korzystania ze źródeł.

To straszna choroba, ta miłość. (...) Jak mówią ci z południa, z głębi lądu. La maladie d'espoir, choroba nadziei. Samolubne zaślepienie, czyniące krzywdę wszystkim dookoła.

(Maladie)

Do plotek, pogłosek, szeptanek i intryg (...) wczyscyśmy przywykli i wiemy, jak sobie z czymś takim poradzić, a rada jest prosta: lekceważyć.

Nastała jedna wielka Kraina Cudów, oniryczna federacyjna Limono-Apielsinia, widmowe uniwersum reklam telewizyjnych, świat, gdzie piwo bałtica leje się jak Niagara, kobiety menstruują na niebiesko, batoniki “Snickers” sycą głód u mężczyzn, kinder-siurprizy u dzieci, whiskas u kotów, a szampon Head & Shoulders likwiduje łupież u nich wszystkich razem wziętych.

- Wiem, co czujesz, Branwen - powiedziałem, patrząc na żagle. - Bo ja czuję dokładnie to samo. To straszna choroba. Straszna, nieuleczalna la maladie. Wiem, co czujesz. Bo ja również zachorowałem, dziewczynko.
Branwen uśmiechnęła się, a mnie wydało się, że słońce przedarło się przez niskie chmury. Taki był ten uśmiech, wierzcie lub nie.
Uderzyłem konia ostrogami.
- I na pohybel zdrowym, Branwen!
Żagle były brudne.
Tak mi się przynajmniej wydawało.

Są kobiety, które przyciągają jak magnes.
Od, których oczu nie można oderwać.

- Ech, chujowo z tym gadaniem, bo sensu w tym ni chuja i na chuj nam cała ta filozofia - oświadczył.

Życie tym różni się od bankowości, że zna długi, które spłaca się zadłużeniem u innych.

- Skończy się Canossą - uciął po raz kolejny biskup. - Pod tymi samymi murami, pod którymi stał Henryk IV niemiecki. Ów mocny król, który domagał się, by duchowieństwo, papieża Grzegorza VII nie wyłączając, przestało wtrącać się do polityki i od jutrzni do komplety zajmowało wyłącznie modlitwą. I co? Muszę wam przypominać? Zadufek stał dwa dni boso w śniegu, a na zamku papa Grzegorz używał rozkoszy stołu i chwalonych wdzięków margrabiny Matyldy. I tym zakończmy tę czczą gadkę. Nauką, by na Kościół nie podnosić głosu. My zawsze będziemy rządzić, po kres świata.