Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty rosyjskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę rosyjskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

...fałsz wszystkich rewolucji w dziejach. Niszczą one tylko współczesnych im nosicieli zła (a w ogólnym zamieszaniu – również nosicieli dobra) – samo zaś zło, jeszcze bujniej rozrosłe, biorą w spadku.

Ale tu, w sali, przypomniał sobie, jak umierali tacy starzy u nich nad Kamą - i Rosjanie, i Tatarzy, i Wotiakowie. Nie chełpili się, nie wykrzykiwali, że nigdy nie umrą, przyjmowali śmierć ze spokojem. Nie odwlekali tej chwili, a przygotowywali się do niej z rozmysłem i zawczasu, rozdzielali chudobę - komu kobyłę, komu źrebaka, komu kapotę, komu buty. I odchodzili zwyczajnie, jakby po prostu przenosili się do innej chałupy.

W ciągu siedmiu lat za kratą dość dobrze przyjrzałem się własnej przeszłości i zrozumiałem, za co to wszystko na mnie spada: i więzienie, i złośliwy guz na dodatek. I wcale bym się nie skarżył, gdyby nawet ta kara nie została uznana za wystarczającą. Kara? Ale – kto ją wymierza? No, pomyślcie chwilę – kto?

...przekonałem się, że żadna kara na tym świecie nie spada na nas niezasłużenie. Zdaje się czasem, że dosięgła nas wcale nie za to, cośmy naprawdę zawinili, ale jeśli człowiek przemyśli swoje życie i głębiej nad nim się zastanowi, to zawsze odnajdzie tę zbrodnię, za którą teraz spada nań cios.

Pancerz wytrwałości narasta z biegiem lat na twoim sercu i na twojej skórze. Nie kwapisz się już do zadawania pytań, ani do odpowiedzi na nie, twój język stracił łatwą giętkość. Oczy twoje nie płoną radością, gdy słyszysz dobrą nowinę, ani nie mrocznieją, gdy nadejdzie zła. Bo trzeba jeszcze sprawdzić, czy to aby pewne, i dobrze się rozejrzeć, gdzie tu radość, a gdzie nieszczęście. Masz teraz nowe prawidło życiowe: nie ciesz się, gdy coś znajdziesz, i nie płacz, gdy zgubisz.

Litera instrukcji wprawdzie bezpośrednio nie zabraniała łez, ale jej prawdziwy duch nie dawał na nie prawa.

s. 267.

Tak tam studiowano literaturę, jakby wszystko na świecie było realne, prócz tego właśnie, co człowiek widzi oczami.

s. 276.

Po prostu ludzie sami już nie wiedzą, co dla nich dobre, a co złe. Dobre - to gnieździć się w sześciopiętrowej klatce i słuchać, jak wszędzie ryczą radia albo sąsiedzi tupią nad głową. A pędzić pracowity żywot rolnika w glinianej chatce na skraju stepu - o, to dla nich dno upadku!

Nie mogą cię też zmusić do słuchania agitacji ani do krzyczenia, gdy tylko ktoś pociągnie za nitkę: "Domagamy się!...", "Nie pozwolimy!...". Ani ci nie każą iść do urny, abyś skorzystał z wolnego i tajnego prawa wyborczego – dla wyboru jedynego kandydata.

Tylko pamiętaj: od wykształcenia rozumu nie przybywa. (Oto czego Ogłojed uczy dzieciaka!)
- Jak to?
- A tak to.
- A skąd się bierze rozum?
- Z życia.
....
- To jak - nie warto się uczyć? Nie zgadzam się.
- Czemu nie warto? Warto. Ucz się na zdrowie. Tylko pamiętaj, że rozum to nie wiedza.
- A co?
- Co? Rozum - to własnym oczom wierzyć, a uszom nie.

Po wymiecionym zawieją szkliwie podbiegunowych lodów ciągnie trzydziestu wychudzonych, ale żylastych zeków do łaźni, odległej o 5 kilometrów. Łaźnia – to dużo powiedziane, włazi do niej naraz sześciu ludzi, więc kąpią się na sześć zmian, drzwi otwierają się wprost na trzaskający mróz i cztery zmiany muszą czekać przed i po kąpieli, bo nie wolno im się ruszyć bez konwoju. Ale nikt z nich nie łapie zapalenia płuc, ba, nikt nawet nie kichnie. (Pewien staruch kąpie się tak przez dziesięć lat pod rząd, od 50 do 60 roku swego życia. Puszczają go wreszcie na wolność – jedzie do domu. Ciepło mu teraz, ma opiekę – i ginie w ciągu miesiąca.

Nasz pierwszy więzienny nieboskłon pełen był czarnych, kłębiących się chmur, podpierały go czarne kolumny wulkanicznego dymu, było to niebo Pompei, niebo Sądnego Dnia – dlatego, że uwięzieniu podległ nie byle kto, tylko Ja – czyli oś, dookoła której cały świat się obraca. Ostatnie nasze niebo więzienne było bezdennie wysokie, bezdennie jasne, już białe raczej niż niebieskie.

Samobójca – jest to zawsze bankrut, człowiek, który znalazł się w ślepym zaułku, który uznał, że zmarnował życie i nie znajduje już w sobie sił do dalszej walki. Jeśli zaś te miliony nieszczęsnych kreatur na przekór wszystkiemu nie odbierały sobie życia – to znaczy, że tliło się w nich jakieś przekonanie, którego żadna siła nie była w stanie zniweczyć, że żyła w nich jakaś myśl przemożna. Było to przekonanie, że słuszność jest po ich stronie. Było to przeświadczenie, że cały lud poddany został straszliwie ciężkiej próbie, którą trzeba przetrzymać tak, jak jarzmo tatarskie.

Pawilon onkologii oznaczony był numerem trzynastym. Paweł Nikołajewicz Rusanow nigdy nie wierzył i nie mógł wierzyć w przesądy, ale kiedy przeczytał na skierowaniu: "pawilon trzynasty" - coś się w nim załamało. Że też nikt nie miał na tyle rozumu, żeby umieścić pod trzynastką jakąś protezownię albo urazówkę!

Stan stałej obojętności wyrabia w sobie zek, jako rodzaj bariery obronnej i tylko dzięki temu może przeżyć długie lata na tych posępnych wyspach. Jeżeli w ciągu pierwszego roku pobytu na Archipelagu nie uda mu się osiągnąć tego stanu ledwie pełgającej, przygasłej wegetacji, to zwykle musi zginąć. Jeśli go zaś osiągnie – to zostaje przy życiu. Jednym słowem: jak nie zdechniesz – to będą z ciebie ludzie.

Zek zawsze spodziewa się najgorszego, żyje w ciągłym oczekiwaniu na kopniaki losu, wciąż tylko patrzy, że go jakaś gadzina ukąsi. I odwrotnie – wszelką chwilową folgę uważa za niedopatrzenie, za omyłkę władzy. W tym ciągłym oczekiwaniu na nieszczęście dojrzewa surowa dusza zeka, obojętna na los własny i niemiłosierna dla innych.

Gorliwy koń niedługo pociągnie.

Nie rób tego dziś, co możesz zrobić jutro.

...nie wierzyć, nie bać się, o nic nie prosić!

A oto – dla przykładu – jeszcze jedno więzienie śledcze: podobóz Orotukan na Kołymie, 506 kilometrów od Magadanu. Zima z 1937 na 38. Osada parciano–drewniana, to znaczy – dziurawe namioty, ale jednak obłożone tarcicami. Przyjeżdża świeży etap, nowa grupa skazanych na nowe śledztwo – i jeszcze zanim otwarły się przed nimi wrota, ludzie ci widzą, że każdy namiot w osadzie, ze wszystkich stron prócz wejściowej OSZALOWANY JEST ZAMARZŁYMI NA KOŚĆ TRUPAMI! (zrobiono to nie na postrach – nie ma innego wyjścia: ludzie wymierają, śnieg ma dwa metry grubości, a pod nim – wieczna zmarzlina).