Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty piosenkarzy, piosenkarek

Zobacz listę piosenkarzy, piosenkarek

Piosenkarze, piosenkarki wg. narodowości

Poczucie, że jestem wyspą i doświadczam kosmicznej samotności, jest dla mnie dojmujące.

To ogromna sztuka napisać prostą piosenkę, którą kupią miliony ludzi. Nie rozumiem pogardy dla takiej twórczości. Dla mnie sztuka, udziwnienia to często ściema, to wbrew pozorom nie jest takie trudne. Ale zrobić coś, co jest skuteczne – to jest sztuka.

Rodzice wychowali mnie w poszanowaniu mojej odrębności i dali mi bardzo dużo miłości. Także dzięki temu potrafiłam ze swojej inności, niedoskonałości uczynić swoją siłę.

Moje koleżanki są ambasadorkami kosmetyków, biżuterii, zegarków, a ja będę promowała zmarszczki.

Mam bardzo otwartą i bezkompromisową osobowość, co wynika ze świadomości krótkości życia.

Jeśli ma się coś do powiedzenia, zazwyczaj siedzi to w głowie, w sercu, czy innym miejscu. Nie wierzę w konieczność zaistnienia dramatyzmu w procesie twórczym. Tworzenie jest ciężką pracą. Jeśli chce się to robić, trzeba się do tego przygotować, skoncentrować. Coś takiego jak natchnienie jest chyba błędnym określeniem.

Polska się we mnie skończyła jako inspiracja, jako temat, nie mam potrzeby utożsamiania się, że ja, Maria Peszek, jestem Polką, jestem stąd. Ale Polska nie przestała być dla mnie istotna, to moja ojczyzna. Mówię o niej gorzko w całej swojej twórczości, bo jest dla mnie istotne, co się tutaj dzieje.

Jestem spełnioną i szczęśliwą artystką, ale bardzo wyczerpanym człowiekiem.

Mam w sobie od zawsze tęsknotę za robieniem klasycznych piosenek, za harmoniami, które szarpią serce. Szukam piosenki idealnej, która totalnie sklei się z człowiekiem i ludzie nie będą się mogli od niej opędzić.

Dom nie miał ścian, był platformą – tylko łóżko i dach. Stał na plaży. Budził nas ocean, przychodził, odchodził.

Ja dziennikarzy uwielbiam! I używam… tak jak mediów do swoich celów. Gdybym mówiła wszystkim, co naprawdę myślę, to ukazałby się może jeden wywiad ze mną, a ja chcę, żeby ludzie jednak dowiedzieli się o tej płycie.

Nigdy nie czułam się kobietą. Poczucie siebie jako kobiety jest przede mną. Bardzo długo byłam dzieckiem. A teraz chciałabym być wolną, mądrą, szaloną, śmiejącą się, pomarszczoną kobietą, która pozwala sobie na przyjemności i nie podporządkowuje całej egzystencji sztuce. Przeczuwam, że już zaczęła się we mnie transformacja.

W szkole teatralnej moje nazwisko było pewnego rodzaju obciążeniem. Egzaminatorzy byli dość złośliwi: „No, zobaczymy, co nam pokaże panna Peszkówna”. Jedna z profesorek kazała mi na egzaminie rozpłakać się nad grobem Jana Peszka. To było idiotyczne.

Urodziłam się we Wrocławiu. Później rodzice przeprowadzili się na sześć lat do Łodzi. Potem w Poznaniu rok i kilkanaście lat w Krakowie. Mieszkałam też przez rok na Alasce, a teraz w Warszawie. Ale i tak jestem uważana za aktorkę krakowską, chociaż zagrałam tam jedną rolę – Isię w Weselu w Teatrze Słowackiego. Miałam wtedy 11 lat.

Chciałabym pozostać sobą, choć tak naprawdę nie wiem, kim jestem.

Całą swoją energię biorę z miasta i mu ją oddaję.

To nie ono miasto, to ten miasto. Rodzaj męski. Rzeczywiście, śpiewam, że jest pasożytem. Ludziom, którzy się kochają, zdarza się czasem tak o sobie pomyśleć. To bardzo ludzka, zwyczajna cecha. Ale śpiewam też: „pieprzę cię nad życie” i „pieprzę cię czule” (...) To puzzle. Jeśli użyje się wszystkich puzzli, to powstaje pełny obraz, ale można też wybrać kilka i ułożyć z nich konkretną emocję. To charakterystyczne dla nas naszego czasu – ludzie nie są całością, ale codziennie są różnymi puzzlami. Jednego dnia czuli, innego dnia niemili i okropni. Z miastem jest dokładnie tak samo.

Śpiewanie jest bardziej energetyczne, ekstrawertyczne. Aktorstwo to praca do środka, silnie skupiona.

Siku to takie haiku.

Rozważałam udział w Tańcu z gwiazdami. Doszłam jednak do wniosku, że nie mogę być jednocześnie wojownikiem i panią cekinek. Dużo czystszy układ jest w reklamie – trzeba tylko sprzedać się na odpowiednich warunkach. Ale na razie mnie to nie dotyczy. Nie jestem jeszcze dość sławna. A jak już będę, to się sprzedam za dużo pieniędzy i wyjadę do Nowej Zelandii, gdzie przez rok będę pracować nad nowym projektem. Polifonicznym.