Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Harry Potter i Czara Ognia

Inne książki J. K. Rowling:
Baśnie Barda Beedle’a Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Gwiazdkowy Prosiaczek Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter i Kamień Filozoficzny Harry Potter i Komnata Tajemnic Harry Potter i Książę Półkrwi Harry Potter i Przeklęte Dziecko Harry Potter i więzień Azkabanu Harry Potter i Zakon Feniksa Ikabog Quidditch przez wieki Trafny wybór Życie jest sztuką. O korzyściach płynących z porażek i o sile wyobraźni

(...) głos Cho dźwięczał mu w uszach za każdym krokiem. Z Cedrikiem. Z Cedrikiem Diggorym. A już zaczynał lubić Cedrika, już gotów był zapomnieć, że pokonał go w quidditchu i jest taki przystojny, taki popularny, kibicują mu prawie wszyscy. Teraz nagle uświadomił sobie, że tak naprawdę Cedrik jest bezwartościowym przystojniakiem, którego mózg nie wypełniłby kieliszka do jajka.

Zrozumiał, że staje wobec tego, przed czym Moody zawsze ich ostrzegał...wobec niemożliwego do zablokowania zaklęcia Avada kedavra, a Voldemort miał rację: tym razem nie było przy nim matki, która oddałaby za niego życie...Tym razem był zupełnie sam, pozbawiony jakiejkolwiek ochrony...

- Dostałem awans - oznajmił (...), a ton jakim to powiedział, mógł sugerować, że właśnie został najwyższym władcą wszechświata.

Nauczył się już jednak w tym roku, że czas nigdy nie spowalnia biegu, kiedy czeka nas coś nieprzyjemnego...

- Och, pani profesor, niech pani spojrzy! Tu mi wyszła jakaś planeta bez aspektów! Oooch, co to za planeta, pani profesor?
- To Uran, moja droga - powiedziała profesor Trelawney, zaglądając do jej horoskopu. - Uran, ważne ciało niebieskie.
- Czy ja też mogę sobie obejrzeć ciało Lavender? - zapytał Ron.

Lord Voldemort posiada wielki talent siania niezgody i wrogości. Możemy mu przeciwstawić tylko równie silne więzy przyjaźni i zaufania. Niczym są różnice w zwyczajach i języku, jeśli mamy takie same cele i otwieramy przed sobą serca.

Przyzwoitymi ludźmi łatwo jest manipulować.

Zostałem wyrwany ze swego ciała, stałem się czymś mniej niż duch, czymś mniej niż najmarniejsze widmo, ale jednak żyłem. Czym byłem, nawet ja sam nie wiem...ja, który zaszedłem dalej niż ktokolwiek inny na drodze do nieśmiertelności.

- Bierz ten puchar! - Nie - powtórzył Cedrik.(...) Cedrik nie żartował. Rezygnował ze sławy i chwały, jakiej Hufflepuff nie zaznał od stuleci.

(Reakcja Zgredka po otrzymaniu w prezencie pary skarpetek) - Sir, to bardzo uprzejme z pana strony! - zaskrzeczał, a oczy wypełniły mu się łzami. Skłonił się nisko przed Ronem. - Zgredek wiedział, że wielmożny pan musi być wielkim czarodziejem, bo przecież jest najlepszym przyjacielem Harry'ego Pottera, ale nie wiedział, żę wielmożny pan jest również tak wspaniałomyślny, tak szlachetny, tak szczodrobliwy...

Okazało się zresztą, że wie o jednorożcach tyle, co o swoich ulubionych potworach, choć dawał jasno do zrozumienia, że nie są zbyt ciekawe, bo nie mają jadowitych kłów.

Drzwi sowiarni otworzyły się z trzaskiem. Fred i Georgie przeszli przez próg.
- Co tu robicie?- zapytali równocześnie Ron i Fred.
- Wysyłamy list- odpowiedzieli równocześnie Harry i George.
- Co, o tej porze?- zapytali równocześnie Hermiona i Fred
Fred wyszczerzył zęby.
- No dobra, nie będziemy was pytać, jeśli wy przestaniecie pytać nas...

Pokłoń się śmierci Harry. To będzie szybkie...może nawet bezbolesne...nie wiem...nigdy nie umierałem.

- Albusie, on powinien natychmiast...Spójrz na niego...już dość przeszedł tej nocy...
- Zostanie tu, Minerwo, bo musi wszystko zrozumieć - uciął Dumbledore. - Zrozumienie to pierwszy krok do pogodzenia się z tym wszystkim, a bez tego nie odzyska sił. Musi się dowiedzieć, kto i dlaczego poddał go tej ciężkiej próbie, którą właśnie przeszedł.

- Pan chyba ŻARTUJE! - krzyknął Fred Weasley.(...) - Ja wcale nie żartuję, panie Weasley - powiedział - choć teraz, jak już pan o tym wspomniał, przypomniał mi się znakomity dowcip, który usłyszałem tego lata, o trollu, wiedźmie i krasnoludku, którzy wchodzą do baru i...(...)- Ee...ale może nie czas, żeby... - zmieszał się Dumbledore.

Tak trudno nam oprzeć się pokusie zrobienia wrażenia na innych, kiedy jesteśmy razem.

Oto nadszedł koniec. Nie ma żadnej nadziei...nie może liczyć na żadną pomoc. I kiedy słyszał, jak Voldemort podchodzi coraz bliżej, wiedział tylko jedno, a świadomość tego była ponad strach i rozum: nie umrze, klęcząc u stóp Voldemorta...Umrze wyprostowany, jak jego ojciec, umrze, próbując się bronić, nawet jeśli żadna obrona nie jest możliwa...

Będziemy na tyle silni, na ile będziemy zjednoczeni i na tyle słabi, na ile będziemy podzieleni. Lord Voldemort posiada wielki talent siania niezgody i wrogości. Możemy mu przeciwstawić tylko równie silne więzi przyjaźni i zaufania.

Ron wpatrywał się w Hermionę jakby zobaczył ją po raz pierwszy w życiu.
-Hermiono, Neville ma rację...przecież TY jesteś dziewczyną...
-Och, ale jesteś bystry- odpowiedziała jadowicie.

Nie lubię takich, którzy atakują, kiedy przeciwnik jest do nich odwrócony plecami (...). Tak robią tylko śmierdzące tchórze i szumowiny...