Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Losowe cytaty Szukaj

Cierpienia młodego Wertera

Sławna książka Goethego dzięki której zaczął być popularny.

Inne książki Johanna Wolfganga von Goethe:
Czarny pająk. Opowieści niesamowite z literatury niemieckojęzycznej Dywan Zachodu i Wschodu Dzieła wybrane, tom I Faust Liryki i ballady Lis Przechera Pięćdziesięcioletni mężczyzna Podróż włoska Powinowactwa z wyboru Refleksje i maksymy Uczeń czarnoksiężnika

Otóż nic nie jest mi tak przykre, jak kiedy ludzie dręczą się nawzajem, zwłaszcza jeśli młodzi ludzie w kwiecie wieku, gdy powinni być najbardziej choinki na wszelkie radości życia, psują sobie tych kilka dobrych dni kwaśnymi minami i dopiero gdy jest za późno, rozumieją niepowetowane swe marnotrastwo.

Siedzę przy niej czasem przez dwie, lub trzy godziny, sycąc oczy jej postacią, śledząc jej ruchy, pojąc się niebiańską muzyką jej słowa.

Gdybym mógł dostąpić szczęścia i umrzeć za ciebie, poświęcić się za ciebie! Umarłbym ochoczo, radośnie, gdybym ci mógł przywrócić spokój, rozkosz twego życia.

Przekonuję się mój drogi, z każdym dniem dowodniej, że nie należy sądzić innych podług siebie, ale ponieważ mam tak dużo do czynienia z samym sobą i własnym, nieokiełznanym sercem, przeto najchętniej pozwalam każdemu kroczyć własną ścieżką, byleby mi inni nie przeszkadzali czynić, co mi się podoba.

To przecie pewne, że nic na świecie nie czyni człowieka potrzebnym, jeno miłość.

O, czemuż tak się dziać musi, że to, co stanowi szczęście człowieka, przemienia się w krynicę jego niedoli?

Człowiek by się oddał diabłu, Wilhelmie, z powodu tych wszystkich ludzi, których Bóg znosi na ziemi, ludzi bez zmysłu i poczucia dla tych niewielu rzeczy, które tu jeszcze coś warte.

O biedny, naiwny człowieku, za nic sobie masz to wszystko, bowiem sam mały jesteś i marny!

Kiedy wschodzi słońce i zapowiada ładny dzień, nie mogę powstrzymać się, by nie zawołać: oto mają znowu dobro niebiańskie, które mogą sobie zatruć nawzajem. I zatruwają sobie wszystko. Zdrowie, dobre imię, radość, odpoczynek! I to przeważnie z głupoty, z nierozumu, z ciasnoty, a gdy się im przysłuchać, czynią to w najlepszej myśli. Niekiedy chciałbym prosić ich na klęczkach, by nie szarpali tak wściekle własnych wnętrzności.

O, jakże często do snu kołyszę wzburzoną krew.

strona cytatu
powiązane hasła: krew

Obchodzę się też ze swym serduszkiem jak z chorym dzieckiem: wszelakiej jego chęci staje się zadość. Nie powiadaj tego dalej; są ludzie, którzy by mi to wzięli ze złe.

Niekiedy mówię sobie: Twój los jest wyjątkowy; sław innych jako szczęśliwych – tak jeszcze nikt się nie męczył. Potem czytam starego poetę i zdaje mi się, jakbym patrzył we własne serce. Muszę tak bardzo cierpieć. Ach, czyż już przede mną ludzie byli tak nieszczęśliwi?”.

Widzimy szczęśliwych ludzi, których nie my uszczęśliwiamy, i to jest nieznośne!

Słodkie uczucie przenika mnie całego, gdy dłoń moja przypadkiem dotknie jej dłoni lub gdy stopy nasze zetkną się pod stołem. Cofam się, jak gdybym się dotknął płomienia, ale przemożna siła pociąga mnie z powrotem i czuję zamęt we wszystkich zmysłach.

I ten autor jest mi najmilszy, w którym odnajduję swój świat, u którego tak się dzieje jak u mnie, a którego opowieść jednak jest dla mnie tak zajmująca, tak serdeczna, jak me własne życie domowe; oczywiście nie jest ono rajem, jednak na ogół jest ono źródłem niewymownej szczęśliwości.

Byłam (...) jedną z najlękliwszych i udając śmiałą, by innym dodać serca, stałam się odważna.

Samotność jest dla serca mego rozkosznym balsamem w tej rajskiej okolicy, a młoda pora roku ogrzewa w całej pełni moje odrętwiałe serce.

Oddal, zaprawdę, podobną jest do przyszłości. Przed oczyma duszy naszej widnieje nikły zarys całości, a uczucie nasze, zarówno jak spojrzenie, gubią się w tym majaku. Tęsknimy, ach, jakże pragniemy wtopić się w to całą naszą istotą (...) Gdy przybiegniemy blisko, kiedy - tam - zmieni się w - tu - wszystko wraca do poprzednich kształtów, stoimy zbiedniali, ograniczeni, a dusza łaknie nektaru, który znikł bezpowrotnie.

(...) i widzę, że wszelka działalność nasza ogranicza się ostatecznie tylko do zaspokojenia potrzeb, a potrzeby te mają jeno ten jedyny cel, by przedłużyć marne istnienie nasze.

Natura ludzka - ciągnąłem - ma swe granice, może znosić radość, cierpienia, ból aż do pewnego stopnia i ginie, gdy tylko ten stopień przekroczy. Nie chodzi tu więc o to, czy ktoś jest słaby, czy silny, tylko - czy może przetrwać miarę swego cierpienia, moralnego czy fizycznego, i uważam za rzecz równie dziwną mówić, że tchórzem jest człowiek, który sobie odbiera życie, jak byłoby niewłaściwe nazwać tchórzem tego, który umiera na złośliwą febrę.