Czym będziecie palić? Gazu nie chcecie, energetyki jądrowej nie rozwijacie. Drewnem będziecie palić? Po drewno też na Syberię trzeba jechać, przecież drewna też nie macie.
Brytyjczycy musieli najwyraźniej zapomnieć, że Wielka Brytania nie jest już potęgą kolonialną, a Rosja – dzięki Bogu – nigdy nie była brytyjską kolonią.
Tylko wspólnymi siłami ludzi i państwa możemy stawić czoło terroryzmowi. Zostało to dowiedzione przez koalicję antyhitlerowską. Państwa koalicji pokonały wroga i dziś ponownie się jednoczymy.
Tragiczne wydarzenia w Moskwie zakończyły się, ale problemów pozostaje bardzo dużo. Płacimy ciężką cenę zarówno za słabość państwa, jak i za brak konsekwencji w działaniach.
Sytuacja na Bałkanach rozwija się tak, jak przewidywaliśmy: wcześniej uzbrojono nieformalne zgrupowania albańskich separatystów, a dziś nikt nie wie, co z nimi zrobić. Być może tylko użycie siły zapobiegnie rozprzestrzenieniu się tego konfliktu.
To tu, to tam słychać, że ONZ nie radzi sobie z rozwiązywaniem najtrudniejszych zadań, a ja bym chciał zobaczyć, jak rozwijałaby się sytuacja międzynarodowa, gdyby ONZ nie istniała.
Równowaga sił w sposób wyraźny została naruszona, a nowa architektura bezpieczeństwa jeszcze nie została zbudowana.
Realizacja planu wprowadzenia w życie narodowego systemu antyrakietowego w USA najboleśniej uderzy w Europę. Naruszenie równowagi sił będzie miało bardzo poważne następstwa. Rosja będzie zmuszona do odpowiedniej reakcji, a to z kolei grozi wybuchem kolejnej rundy zbrojeń. W takiej sytuacji można i należy działać wspólnie.
Rezolucja Rady Bezpieczeństwa w sprawie Libii jest wadliwa i szkodliwa. Przypomina średniowieczne wezwanie do wypraw krzyżowych. (…) Rząd Libii nie spełnia kryteriów demokratycznych, ale to jeszcze nie usprawiedliwia zbrojnej interwencji.
Przegraliśmy dziesięcioletnią wojnę w Afganistanie i dla nas powrót tam jest tym, czym dla Ameryki ponowne wysłanie wojsk do Wietnamu.
Problemy gospodarcze Rosji, jakie narosły w ciągu minionych dziesięcioleci – dziesięcioleci stagnacji i kryzysu – nigdzie nie zniknęły.
Po raz pierwszy od wielu dziesiątek lat, jeśli nie stuleci, nie znajdujemy się w stanie konfrontacji ani z całym światem, ani z poszczególnymi państwami.
Oczywiste jest i nasze konsekwentne stanowisko, i rozliczne konkretne kroki w celu integracji z Europą.
Naszym priorytetem jest maksymalizacja zysku z każdej tony rudy żelaza, węgla, innych paliw kopalnych, drewna i reszty surowców.
Karta Narodów Zjednoczonych nie zawiera żadnego zapisu, który pozwalałaby nam zmieniać reżim w tym, czy innym kraju, czy się go lubi, czy też nie.
Czym jednak jest świat jednobiegunowy? Bez względu na to, jak upiększymy ten termin, w ostatecznym rozrachunku oznacza tylko jedno: jedno centrum władzy, jedno centrum siły i jednego ośrodka podejmowania decyzji. To jest świat jednego pana, jednego suwerena. A to jest ostatecznie zgubne nie tylko dla wszystkich, którzy znajdują się w ramach tego systemu, ale także dla samego suwerena, ponieważ niszczy on samego siebie od wewnątrz.