Aleca obudził Magnus, potrząsając jego ramię. - No dalej, groszku pachnący. Czas wstawać i zmierzyć się z dniem. Zaspany Alec wygrzebał się z pościeli i spojrzał na niego, mrugając. (...) -Groszku pachnący? - powtórzył Alec. - Chciałem wypróbować nowe określenie.
- Odszkodowania- powiedział nagle Jem, odkładając ołówek. Will spojrzał na niego zaintrygowany. - Czy to jakaś gra? Rzucamy pierwsze słowo, jakie przyjdzie nam do głowy? W takim razie moje brzmi: "genuphofobia" i oznacza irracjonalny strach przed kolanami. - A jakie jest określenie na racjonalny strach przed irytującymi idiotami?- wypaliła Jessamine.
- Pytałeś mnie, jak, będąc nieśmiertelnym, przeżyłem tyle śmierci. Nie ma w tym wielkiego sekretu. Po prostu wytrzymujesz to, co jest nie do zniesienia.
Will podwinął rękawy. - Chyba będziemy musieli wyważyć drzwi... - Albo nie - powiedział Jem, sięgając do gałki. Drzwi się otworzyły, ukazując prostokąt ciemności. - Nie, to zwykłe lenistwo - skomentował Will.
Nienawidziłem go na początku. Wydawał się taki arogancki i pewny siebie, a ty zachowywałaś się tak, jakby to on zawiesił księżyc...
- Wiara – powiedział Jem. – Wiara w to, że jesteś lepszy niż ci się wydawało. Przebaczenie, byś nie musiał wiecznie siebie karać. Zawsze cię kochałem, Will, nieważne co zrobiłeś. I teraz potrzebuję, byś zrobił dla mnie to, czego sam nie mogę zrobić dla siebie. Abyś był moimi oczami, gdy ich nie mam. Abyś był moimi rękoma, gdy nie mogę użyć własnych. 1 Abyś był moim sercem, kiedy moje przestanie bić. - Nie – powiedział Will gwałtownie. – Nie, nie, nie. Nie będę żadną z tych rzeczy. Twoje oczy będą widzieć, twoje ręce będą czuć, twoje serce będzie bić.
Zapamiętaj, Tesso, że kiedy znajdziesz mężczyznę, który bedzie chciał cię poślubić, poznasz, co to za człowiek, nie po tym, co mówi, ale po tym co robi.
- Jace, dlaczego mi to robisz? - Bo mnie okłamujesz. I siebie też. - Oczy Jace’a płonęły i choć ręce miał schowane w kieszeniach, widać było, że są zaciśnięte w pięści. W Clary coś pękło. Słowa same popłynęły z jej ust. - Co mam powiedzieć? Prawdę? Prawda jest taka, że kocham Simona tak, jak powinnam kochać ciebie. Chciałabym, żeby to on był moim bratem, a nie ty, ale nic nie mogę na to poradzić, I ty także! A może masz jakieś pomysły, skoro jesteś tak cholernie sprytny? Jace z sykiem wciągnął powietrze, a Clary uświadomiła sobie, nic spodziewał się takiego wyznania, nawet za milion lat.
- Dama nie czyta gazet, co najwyżej kronikę towarzyską albo wiadomości teatralne, a nie te brudy - Ty nie jesteś damą, Jassmine...- zaczęła Charlotte - Gorzka prawda z samego rana nie jest dobra na trawienie - wtrącił się Will
- Czasami nasze życie zmienia się tak szybko, że za tą zmianą nie nadążają umysły i serca - powiedział Jem. - I kiedy tęsknimy za tym, co było, właśnie wtedy czujemy największy ból.
Pamiętam co mi kiedyś powiedziałaś. Że słowa mają moc zmieniania nas. Twoje mnie zmieniły, Tess. Uczyniły mnie lepszym człowiekiem. Życie to książka i są w niej tysiące stron, których jeszcze nie przeczytałem. Przeczytam je razem z tobą, ile się da, zanim umrę...
- Więc kiedy nie ma pełni, czujesz się tylko trochę wilkiem? - drążyła Clary. - Można tak powiedzieć. - Jeśli masz ochotę, możesz wystawić głowę przez okno. Luke się roześmiał. - Jestem wilkołakiem, a nie golden retrieverem.
- Miałem nadzieję, że rozkleją ulotki jak za zagubionym kotem - powiedział Jace. - "Zniknął wyjątkowo atrakcyjny nastolatek. Reaguje na imiona >>Jace
– Kubek do kawy. -Wiem, ze to kubek do kawy. – powiedziała z irytacja Clary. -Nie mogę się doczekać, aż narysujesz coś bardziej skomplikowanego, na przykład Most Brookliński albo homara. Pewnie przyślesz mi śpiewający telegram.
To może być ostatnia noc w naszym życiu, a z pewnością ostatnia w miarę zwyczajna. mogłem więc myśleć tylko o tym, że chcę ją spędzić z tobą.