Wy, którzy ukradkiem baraszkowaliście w każdym możliwym miejscu, teraz już ledwie patrzycie na siebie, kiedy jesteście nadzy. Myślicie, że to nieistotne – naturalne i nieuniknione – ale oddalacie się. Kochacie się, pod pewnymi względami bardziej niż kiedykolwiek, ale oddalacie się od siebie i albo nie walczycie z tym, albo po prostu tego nie dostrzegacie.