- Większość ludzi podniosła by ręce do góry i spokojnie poszła za nim. Większości ludzi nie przyszło by do głowy, żeby walnąć go stołem w twarz, zabrać mu broń i postrzelić jego wspólnika na środku bulwaru.
- Co mam powiedzieć? - mruknąłem, kiedy milczał - wredny ze mnie gość