Widać było, że pani Danglars uległa jednemu z tych nerwowych rozdrażnień, z których kobiety czasem nie zdają sobie same sprawy, albo — jak się domyślił Debray — poruszyło ją coś, o czym nikomu nie chciała powiedzieć. Wiedział, że humory stanowią konieczny składnik życia kobiecego, nie nalegał więc dłużej, postanawiając poczekać na bardziej odpowiedni moment, aby jeszcze raz zapytać, albo na wyznanie proprio motu.
