W Warszawie mówienie o odpowiedzialności w wysokich górach nie ma sensu. Jest nam teraz ciepło, wygodnie i jesteśmy wypoczęci. W Himalajach tak nie jest. Ludzkie reakcje i zachowania zależą od miliona czynników, które na nizinach nie dają o sobie znać, bo „tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono”. Najważniejsze, aby się porządnie do wyprawy przygotować i być na tyle samodzielnym, żeby w razie zagrożenia móc pomóc sobie i innym. Jeśli jedziemy w góry i jesteśmy całkowicie zależni od kolegów, niesamodzielni, to jest to po prostu egoizm i narażanie innych na niebezpieczeństwo.
Wypad z Polski! Znikaj z Polski! Won prowokatorze! Niemcy w Warszawie zatroskani...