- W czasach gdy Pan Nasz Ford był jeszcze na ziemi, żył chłopiec nazwiskiem Rojben Rabinowicz. Rojben był dzieckiem rodziców mówiących po polsku. - Tu dyrektor przerwał. - Wiecie, mam nadzieję, co to jest "polski"?
- Martwy język.
- Jak francuski i niemiecki - dodał inny student, popisując się swoją wiedzą.
- A "rodzice"? - pytał dyrektor RiW.
Zapadło niepewne milczenie. Kilku chłopców zarumieniło się. Nie nauczyli się jeszcze dostrzegać znaczącej, ale często nader subtelnej różnicy między wiedzą czystą a niezbyt czystą. Jeden z nich odważył się w końcu unieść rękę.
- Ludzie byli dawniej... - zawahał się; rumieniec oblał jego twarz. - No więc, oni byli żyworodni.
- Dobrze - dyrektor z aprobatą kiwał głową.
- A gdy dzieci zostały wybutlowane...
- Urodzone - poprawił dyrektor.
- No, to wtedy oni byli rodzicami...to znaczy nie dzieci, tylko tamci drudzy - biedny chłopiec ze zmieszania tracił głowę.