- Organizacja, to znaczy jakby yakuza, japońska mafia?
Kaoru potrząsa głową.
- Nie, nie, ja długo zawodowo uprawiałam kobiece zapasy, jeździłam po kraju, mam kilku znajomych gangsterów. W porównaniu z chińską mafią japońscy gangsterzy to misiaczki. W każdym razie nie da się przewidzieć, do czego ci faceci się posuną. Ale gdzie ta dziewczyna ma się podziać? Musi iść do nich. Teraz już nie ma wyboru.