- Nie miałem zamiaru pana urazić. Chciałbym się tu zatrzymać. Ma pan wolny pokój? - Alfons? - O nie, skądże znowu! - Handlarz narkotyków? - Nie, nie. - Szkoda. Potrzebuję kokainy. - Sprzedaję Biblie, proszę pana. - To obrzydliwe! - Próbuję szerzyć Słowo Boże. - Tylko nie próbuj pan szerzyć tego gówna tutaj!
