Mój adwokat (...) zapytał mnie wczoraj, dlaczego nigdy nie przeklinam. (...) Wyjaśniłem mu koncepcję mojego dziadka ze strony matki: otóż używając brzydkich słów i przeklinając, jak gdyby zwalniamy większość ludzi z obowiązku uważnego słuchania tego, co się do nich mówi.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.