(...) dowcip polega na tym, że na samym początku kariery nie oswoiłem się jeszcze z tym, że stałem się osobą publiczną. Każdy mój krok był obserwowany, każde słowo odnotowane. I przez to często ponosiły mnie nerwy. W kontaktach z ludźmi zachowywałem się jak szaleniec, nie wiedząc tak naprawdę, co zrobić lub co powiedzieć. Dopiero z czasem wyrobiłem w sobie dystans do otoczki towarzyszącej zawodowi aktora. Teraz już się tak wszystkim nie przejmuję.