Bolszewizm wyrósł, ukształtował się i zahartował w długoletniej walce przeciwko drobnomieszczańskiej rewolucyjności, która trąci anarchizmem.
I żałuję jedynie tego, że nie byłam wystarczająco twarda, że mój gniew złagodziłam refleksją. Nazbyt wielu jest tych, którzy milczą. Którzy myślą tak samo jak ja, ale boją się mówić to, co mówię ja. Którzy dla własnej korzyści albo z tchórzostwa udają Greka, udają, że nie widzą tego, co dostrzegam ja. Tak, że ich milczenie jest tym samym milczeniem, ich strach tym samym strachem, ich przebiegłość tą samą przebiegłością, z jakimi w latach dwudziestych, a potem w latach trzydziestych dwudziestego wieku ich dziadkowie powitali faszyzm, narodowy socjalizm i bolszewizm.
Szekspira, Moliera gra się od kilkuset lat. Oznacza to, że są permanentnie współcześni. Bo skupiają się na człowieku, a nie polityce czy publicystyce. Krytycy teatralni domagają się od nas, byśmy zajmowali się aktualnymi problemami społecznymi. Twierdzą, że teatr wówczas jest żywy. Tak, może być i taki. Ale to, co naprawdę zostaje w historii teatru to to, co dotyka człowieka i Boga, ich wzajemnych relacji. Z tego wyrósł teatr. Dlatego krótkotrwałe jest w teatrze, to co zajmuje się tylko materią, a to co skupia się na naszym duchu zostaje, bo jest permanentnym problemem, niezależnie od tego w jakich czasach żyjemy.
Teatr, który nas otacza i ponoć dotyka ważnych spraw społeczeństwa, jest w najlepszym razie teatrem socjologa. Brakuje w nim tego, co transcendentne. Tymczasem teatr wyrósł z modlitwy. Nie od rzeczy dramat klasyczny był wierszowany, bo z Bogiem łatwiej porozumieć się poprzez poezję. A my dziś nie dość, że chcemy mówić prozą, to jeszcze chcemy niemal rzygać prozą, a to jest zaprzeczeniem istoty teatru. Nie mówię tu o podziale na teatr klasyczny i awangardowy. Klasyka może być poezją i może być nie do zniesienia. Sarah Kane też może być poezją. Nie akceptuję tylko sytuacji, kiedy przychodzi tzw. dramaturg, bierze poezję i przepisuje ją na prozę. Dlatego, kiedy sam reżyseruję Calderona, mogę z tekstem zrobić wiele, ale na pewno go nie zdemoluję. Liczy się forma i styl. I w teatrze, i w życiu.
Jeśli coś nie jest zepsute, to tego nie naprawiaj.
Bolszewizm ma swoje korzenie na Zachodzie. Punkt wyjścia i podstawę jego doktryny, marksizm, jeden z jego dwóch twórców, Fryderyk Engels, określił jako potomną filozofii niemieckiej, ekonomii angielskiej i socjologii francuskiej (socjalizm utopijny).
Wszystkie podstawowe doktryny bolszewickie zaczerpnięto z dzieł Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Bolszewizm twierdzi, że tylko on przedstawia właściwą interpretację i kontynuację marksizmu, klucz do właściwego zrozumienia wszechświata i historii.
Bolszewizm zawsze podkreślał, że jego podstawowa doktryna, tak zwany materializm dialektyczny, który został przedstawiony w swojej oficjalnej, ostatecznej, obowiązującej formie przez samego Stalina, jest jedyną
prawdą o wszechświecie, ludziach, historii i społeczeństwie, i jako jedyny rozumie ich rozwój.
Powstanie Wolnych Związków Zawodowych było jasnym sygnałem, że nikt, kto w słusznej sprawie stanie do walki z opresyjnym państwem, nie będzie osamotniony. Z tego ducha wyrósł polski Sierpień, a następnie Solidarność – potężny głos narodu zjednoczonego wokół idei wolności. Winni jesteśmy wdzięczność działaczom Wolnych Związków Zawodowych za odwagę, z jaką przeciwstawili się niesprawiedliwości i łamaniu praw obywatelskich.
Gdy ją poznałem, rozpoczynała chyba pracę w Bibliotece Narodowej w Warszawie, zdrowotnie poważnie już dotknięta ograniczeniami wynikającymi z długoletniej choroby serca i przedwcześnie postarzała: w wieku czterdziestu kilku lat wyglądała na starą kobietę. Duchem jednak pozostawała młoda, a jej kilkudziesięcioletnie zaangażowanie w kontaktach ze środowiskami ideowymi młodzieży syjonistycznej w przedwojennej Polsce i w warunkach okupacji na terenach okupowanych przez Związek Sowiecki, przez Litwę, przez Niemców, składały się na dorobek godny sensacyjnego filmu czy pióra wielkiego pisarza.
Totalitaryzm jest wrogiem ludzkości. A XX w. stworzył trzy formy totalitaryzmu. Faszyzm, bolszewizm i korporacje. Jedna z nich wciąż istnieje. Czy to jest konieczne?