Panie Czepiec, wyście winni,
wyście zapłacić powinni
za mój konicz.
Panie Czepiec, wyście winni,
wyście zapłacić powinni
za mój konicz.
GOSPODYNI:
A podźcie juz, niechże śpiom.
NOS:
Tom te rom tom, tom, tom, tom...
(...) choć kto zawinił, niezmienne są loty
słonecznych grotów, które Bóg ten ciska.
Pod spód więcej nic nie wdziewam,
Od razu się lepiej miewam.
Śmiech to jest dar nieba, a nieświadomość celu szczyt rozumu.
Nie zemsta nad ludźmi mię cieszy, lecz że idę wbrew Doli! – wbrew temu, co chciałem.
Nic nie słysom, nic nie słysom,
Ino granie, ino granie,
Jakieś ich chyciło spanie...?
Nie dorosłam do wielkich skal;
bawię się
pour passer le temps tylko.