Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Mówią, że milczenie jest złotem. Może. Nie wiem, czy jest aż tyle warte. W każdym razie, ma swoją cenę. Trzeba za nie zapłacić.

Niebo ciemniało.
- Reynart - wiedżmin odwrócił się w siodle. - Jedź z nami.
- Nie, Geralt - odrzekł po chwili Reynart de BoisFresnes. - Ja jestem błędny. Ale nie szalony.

Dziad zdjął z głowy wielką futrzaną czapę i dostojnie roztoczył wokół siebie smród

[...] Wziął na ręce wciąż nieprzytomną Yennefer. Zdziwił się, jak jest drobna i lekka. Przysiągłby, że ktoś pomaga mu ją dźwigać. Przysiągłby, że czuje obok swego ramienia bark Cahira. Kątem oka złowił mignięcie płowego warkocza Milvy. Gdy składał czarodziejkę w łodzi, przysiągłby, że widział podtrzymujące burtę dłonie Angouleme.
Krasnoludy uniosły wiedźmina, pomogła im Triss, podtrzymując mu głowę. Yarpen Zigrin aż zamrugał oczami, przez sekundę widział bowiem obu braci Dahlbergów. Zoltan Chivay przysiągłby, że w złożeniu wiedźmina w łodzi pomagał mu Caleb Stratton. Triss Merigold głowę by dała, że czuje perfumy Lytty Neyd, nazywanej Koral. A przez moment widziała wśród oparu jasne, żółtozielone oczy Coëna z Kaer Morhen.
Takie to figle płatała zmysłom ta mgła, gęsta mgła znad jeziora Eskalott.

- Co jest pomiędzy tobą a Geraltem, pani Yennefer?
- Tęsknota - odpowiedziała poważnie. - Żal. Nadzieja. I lęk.

- Z tą wodą to głupota (...) Mycie może choremu tylko zaszkodzić. Zdrowemu zresztą też. Pamiętacie starego Schradera? Żona mu się raz kazała umyć i Schraderowi zmarło się wkrótce po tym.
- Bo go wściekły piec pokąsał.
- Jakby się nie umył, toby go pies nie pokąsał.

- A gdzie on jest?
- Zmył się - skonstatował Sheldon Skaggs (...). - Wziął pieniądze i zmył się bez pożegnania. Iście po elfiemu!
- Po krasnoludzku! (...)
- Po ludzku - poprawił wysoki elf (...).

- Zostawiam wam Feldmarszałka - Zoltan zdjął papugę z ramienia (...). - Ptaszysko gotowe z nagła kurwami sadzić wniebogłosy i diabli wezmą skryte podejście. Idziemy.

Wyjaśnienia wasze - ocenił spokojnie Geralt - mętne są, bez urazy, jak mocz z zainfekowanego pęcherza. A szlachetność celu waszej ekspedycji wątpliwa jak cnota panienki rankiem po wiejskim festynie.

- Idziemy - Angouelme wstała, otarła łzy. - Idziemy! Pora, kurwa, skopać kilka dup! -Czuję w sobie - zaszyczał wampir, uśmiechając się koszmarnie - taką siłę, że mogłbym chyba cały zamek rozpieprzyć. Wiedźmin spojrzał na niego podejrzliwie. - Aż tak to może nie

Jak zdziczały kot, w którego wszyscy ciskają kamieniami,
mruczysz, zadowolony, bo oto znalazł się ktoś, kto nie boi się cię pogłaskać.

Wyszło na wasze: to, kim się było, u ludzi większe ma znaczenie niż to, kim się jest.[Dussart]

- Ty co myślałeś, Geralt? Że poplotkujemy wesoło, że powspominamy dawne czasy? Że może na zakończenie pogawędki pójdziemy na wóz i pokochamy się na kożuchach, ot tak dla odświeżenia wspomnień, co?
Geralt, nie będąc pewien, czy czarodziejka magicznie czyta w myślach, czy wyłącznie trafnie zgaduje, milczał, uśmiechając się krzywo.

Niebezpieczeństwo jest ciche. Nie usłyszysz, gdy nadleci na szarych piórach.

* W odległości około dziesięciu sążni od burty woda zakotłowała się. Przez moment obaj widzieli ponad dwudziestofuntowy okaz królewskiego zębacza, który połknął zdechłego szczura i zniknął w głębinie, machnąwszy wdzięcznie płetwą ogonową.

– Co to było? – wzdrygnął się magister.
– Nie wiem – Geralt spojrzał w niebo. – Może pingwin?

[Korred] Taki czarci z niego pomiot i plugawiec, taki chwost suczy, że ani o wyglądzie jego, ani o obyczajach pisać nie będziemy, albowiem zaprawdę powiadam wam: słów szkoda tracić na kurwiego syna. /Psysiologus/

Ty, rzecz jasna, nie rozumiesz tego i dziwisz się. Zaskakuje cię to i drażni. To, że ktoś może odczuwać normalną miłość, normalną nienawiść, normalny strach, ból i żal, normalną radość i normalny smutek. Że właśnie chłód, dystans i obojętność uważa za nienormalne. O tak, Geralt, ciebie to drażni.

Pan Bóg, jak wiadomo, tworzył świat przez bodajże tydzień, a potem spojrzał na swoje dzieło i powiedział: „Ooo kurwa!”. A później dodał: „A, mam jeszcze chwilę, teraz zrobię coś naprawdę ładnego. Coś mnie godnego, coś zaprawdę w boskim wymiarze. Coś takiego, co jest autentyczną kwintesencją piękna i nie ma wad”. I zrobił kota.

Wiesz co Reynevan? (...) Graj ty w szachy. Tam będziesz miał wszystko podle gustu. Tu czarne, tam białe, a pola wszystkie kwadratowe.

- Psiakrew, ręce mi się wciąż trochę trzęsą. Tobie nie?
- Nie - Geralt uśmiechnął się do wspomnień. - Pod tym względem jestem...nieco upośledzony.
- Niektórym to dobrze - wyszczerzył zęby krasnolud. - Nawet upośledzenia przytrafiają się im fajne.