Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Harry Potter i więzień Azkabanu

Inne książki J. K. Rowling:
Baśnie Barda Beedle’a Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Gwiazdkowy Prosiaczek Harry Potter i Czara Ognia Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter i Kamień Filozoficzny Harry Potter i Komnata Tajemnic Harry Potter i Książę Półkrwi Harry Potter i Przeklęte Dziecko Harry Potter i Zakon Feniksa Ikabog Quidditch przez wieki Trafny wybór Życie jest sztuką. O korzyściach płynących z porażek i o sile wyobraźni

- To była najlepsza lekcja obrony przed czarną magią, jaką dotąd mieliśmy, prawda? - stwierdził podekscytowany Ron, kiedy szli do klasy, żeby zabrać swoje torby.
- Ten Lupin wygląda na bardzo dobrego nauczyciela - zauważyła Hermiona. -Żałuję tylko, że nie udało mi się zmierzyć z tym upiorem...
- Ciekawe, w co by się zamienił, widząc ciebie - zadrwił Ron, chichocząc. - W pracę domową, za którą dostałaś dziewięć punktów na dziesięć możliwych, co?

- Mugole nic nie kumają. Nie potrafią słuchać. Nie potrafią patrzyć. To tumany.

- Muszę się porozumieć z dementorami. Przyrzekłem, że ich powiadomię, kiedy zakończymy przeszukiwanie zamku. - Nie chcieli nam w tym pomóc? - zapytał Percy. - O, tak, chcieli - powiedział chłodno Dumbledore. - Ale dopóki ja tu jestem dyrektorem, żaden dementor nie przekroczy progu tego zamku.

- Dobry chłopiec...dobry pan... - popiskiwał Pettigrew - nie pozwolisz im...byłem twoim szczurkiem...twoim zwierzątkiem...
- Jeśli byłeś lepszym szczurem niż człowiekiem, to nie masz się czym chwalić, Peter.

- Ma kupę bajerów, no nie? Szkoda tylko, że nie ma spadochronu...na wypadek, gdybyś zobaczył dementora.
-Szkoda, że nie możesz sobie doprawić dodatkowej ręki, Malfoy. Żeby złapała za ciebie znicza.

- Jeśli coś gnije od wewnątrz, nic na to nie poradzisz.

Pani Trelawney przeszła obok nich, szeleszcząc jedwabiami.
- Czy ktoś by chciał, żebym pomogła mu zinterpretować mgliste kształty wewnątrz kuli? - zapytała, podzwaniając bransoletami.
- Ja nie potrzebuję żadnej pomocy - szepnął Ron. - Przecież to jasne. Wieczorem będzie bardzo mglisto.
Harry i Hermiona wybuchnęli śmiechem.

Czułem się, jakby ktoś zapalił ogień w mojej głowie, a dementorzy nie mogli go ugasić...To nie było miłe uczucie...to była obsesja, ale dawał ami siłę, rozjaśniała umysł. Tak więc pewnego wieczoru, gdy otworzyli drzwi celi, żeby dać mi jedzenie, wyślizgnąłem się jako pies...Było im o wiele trudniej wyczuć zwierzęce emocje. Byłem chudy, chudziutki, zdołałem prześlizgnąć się przez kraty...przepłynąłem na ląd...powędrowałem na północ i wślizgnąłem się na błonia Hogwartu jako pies...Od tego czasu żyłem w Zakazanym Lesie...wymykałem się tylko, żeby popatrzeć na quidditcha...Latasz na miotle tak dobrze, jak twój ojciec Harry...

Oślepiła go biała mgła. Nie może się poddać...expecto patronum...nic nie widać, a tam w oddali, słychać znajomy krzyk...expecto patronum...Pomacał na oślep i wyczuł rękę Syriusza...Nie zabiorą go, nie pozwoli na to...

Jesteś...jesteś prawdziwym synem swojego ojca, Harry...

- To jest magia w swoim najgłębszym, najbardziej nieprzeniknionym aspekcie, Harry. Ale wierz mi...może nadejść czas, kiedy będziesz bardzo rad, że uratowałeś mu życie.

Panowie Lunatyk, Glizdogon, Łapa i Rogacz,
zawsze uczynni doradcy czarodziejskich psotników,
mają zaszczyt przedstawić
MAPĘ HUNCWOTÓW.

- Harry. Jak miło cię spotkać. - Cześć (...) - Mam nadzieję, że czujesz się dobrze? - zapytał z godnością Percy, jakby był burmistrzem i witał gościa w ratuszu.(...) - Harry! - krzyknął Fred, odpychając łokciem Percy'ego i kłaniając się nisko. - Okropnie się cieszę, że się spotykamy, stary... - To cudowne (...) Naprawdę niesamowite.

(o Parszywku, szczurze Rona) - Tylko jadł i spał. Sam to mówiłeś, Ron - powiedział George. - Raz ugryzł Goyle'a w naszej obronie! - rzekł Ron.
(...) - To była jego wielka chwila - zgodził się Fred, walcząc z atakiem śmiechu.
- A blizna na palcu Goyle'a będzie wieczystym symbolem jego bohaterstwa.

- I co...nikt z was nie potrafi otworzyć swojej książki? - zapytał Hagrid, wyraźnie zbity z tropu. Wszyscy pokręcili głowami. - Musicie je pogłaskać - powiedział Hagrid, jakby to była najzwyklejsza rzecz pod słońcem.

ee..panie Black...Syriuszu... - odezwała się nieśmiało Hermiona. Black aż podskoczył, słysząc te słowa, i spojrzał na Hermionę tak, jakby już dawno zapomniał, że można się do niego zwracać w tak uprzejmy sposób.

Szczęście można znaleźć nawet w najciemniejszych czasach, trzeba tylko pamiętać, aby zapalić światło.

- Ministerstwo podeśle nam parę samochodów (...) - Dlaczego? - zdziwił się Percy. - Bo ty jesteś wśród nas, Percy - powiedział z powagą George. - Samochody będą miały proporczyki z literami PN... - To skrót od "Prefekt Nadęty" - wtrącił szybko Fred.

Na wychudłej twarzy Syriusza po raz pierwszy pojawił się prawdziwy uśmiech. Przemiana była uderzająca: jakby spoza maski wynędzniałego włóczęgi wyjrzała nagle osoba o dziesięć lat młodsza. Przez chwilę można było rozpoznać w nim człowieka, który śmiał się na weselu rodziców Harry'ego.

Konsekwencje naszych działań są zawsze tak złożone, tak różnorodne, czasem wręcz sprzeczne [...].