Musimy się nauczyć żyć z przeciwnościami, ponieważ wiodą one do głębszego i efektywniejszego zrozumienia.
Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale, niech żyje bal, drugi raz nie zaproszą nas wcale, orkiestra gra, jeszcze tańczą i drzwi są otwarte, dzień wart jest dnia i to życie zachodu jest warte!
Poranne pomysły zwykle mają fabryczny defekt, wydaje man się, że oto odkryliśmy perpetuum mobile, a jak tylko się odwrócimy, maszyna się zatrzymuje.
Są w życiu sytuacje, kiedy to jest nam już zupełnie obojętne, czy przegramy o dziesięć czy o sto, chcemy tylko jak najszybciej dowiedzieć się jaka jest ostateczna kwota przegranej, żeby później, o ile to możliwe, nie wracać do niej myślami.
Podanie powodów, dla których coś się zrobiło lub czegoś się nie zrobiło, jest bardzo łatwe, bo jeśli nawet ich nie mamy albo są niewystarczające, to je zmyślamy.
Nigdy nie zapominajcie o tym, by brać z życia jak najwięcej, nie bójcie się ryzykować, płakać ani być szczęśliwymi. Najważniejsze to być w drodze. Każdego dnia robić krok do przodu.
Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny.
Nie wierzę w szczęśliwe zakończenia, ale wierzę w szczęśliwą podróż, ponieważ ostatecznie... giniesz w młodym wieku, albo żyjesz wystarczająco długo aby widzieć śmierć przyjaciół. Życie to ciężka rzecz.