Zmieniłam się po tamtej nocy. Przed tą chwilą, wciąż trzymałam się małego promyczka nadziei w moim życiu. Wiedziałam, że nikt nie może być skazany na bycie dzieckiem z takimi okropnymi rodzicami, tylko po to, żeby okres dojrzewania i dorosłość były równie złe. Do tamtego momentu myślałam, że może każdy ma w swoim życiu zbalansowaną ilość dobra i zła, a jedyna różnica polegała na tym, że otrzymywali je w różnych momentach swojego życia. Miałam nadzieję, że u mnie wszystkie złe rzeczy wydarzyły się od wczesnego etapu i później będzie już tylko łatwiej. Ale ta noc zmieniła mój tok myślenia.
Chce zginąć śmiercią walecznych.