Wdowa jest dla mnie dobra, ale ja tego życia nie mogę znieść. Każe mi co dzień wstawać o tej samej porze, każe mi się myć i czesać, że aż mi skóra złazi. Nie pozwala, żebym sypiał w drewutni. Muszę nosić to ohydne ubranie, w którym się duszę, bo powietrze przez nie nie przechodzi, a przy tym takie jest cholernie delikatne, że nie mogę w nim usiąść, położyć się, ani wytarzać. (...) Muszę chodzić do kościoła i pocić się, i pocić się - bo nie cierpię tych nudnych, długich kazań! Nawet mi muchy złapać nie wolno, nie wolno mi żuć tytoniu, a całą niedzielę muszę mieć buty na nogach. Wdowa je według zegarka, idzie spać według zegarka, wstaje według zegarka - wszystko jest tam okropnie uregulowane, że nawet zwierzę nie wytrzymałoby tego.
