W tej chwili wszakże przechodził tamtędy stary proboszcz, a spojrzawszy przelotnie
w okno i widząc modlącego się żyda, który z takim jękiem wołał po swojemu do Boga,
uchylił kapelusza. Scena była niema, ale nad wyraz wymowna. Chłopaki zemknęli, jakby
ich wiatr zdmuchnął, i nie było odtąd wypadku, aby spokój tej ubogiej izby zamieszany
został.
Matematyka jest tak stara, jak stary jest człowiek.