To nie ja odbiegam od normy tylko świat.
Tak, musi tak być.
W jakimś momencie świat, który znałam, zniknął albo usunął się, a zastąpił go jakiś inny świat. Tak jak przestawia się zwrotnica. To znaczy moja świadomość należy do tamtego, poprzedniego świata, ale sam świat zmienił się na inny. Zmiany faktów, które miały tam miejsce, są jeszcze na razie ograniczone. Większość nowego świata została bez żadnych poprawek przejęta ze znanego mi starego. Dlatego nie trafiam na żadne realne przeszkody (przynajmniej na razie nie trafiam) w codziennym życiu. Ale te "zmienione elementy" prawdopodobnie z upływem czasu zaczną wywoływać wokół mnie coraz większe różnice. Niezgodności będą po trochu rosły. I w zależności od sytuacji być może te niezgodności zniszczą logiczność mojego postępowania, spowodują, że popełnię nieodwracalne błędy. Ale jeśli do tego dojdzie, będzie to miało fatalne skutki w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Równoległe światy.