Przenosząc się z miejsca na miejsce, za każdym razem uświadamiał sobie ze zniechęceniem, że nie ma ochoty trwonić dalej życia, angażując swoją inteligencję, pomysłowość i dobrą prezencję w promowanie produktów, których sam nie używał, oraz publikacji, których nie czytał. Z drugiej strony nie przychodził mu na myśl żaden produkt ani sprawa, w którą chciałby się zaangażować i która przyniosłaby mu wystarczające dochody, aby mógł kupować rzeczy, które przywykł sprawiać sobie, swojej żonie i dzieciom. Dylemat nie był zbyt skomplikowany. Nie wymagał racjonalizacji.
Yossarian pracował, bo musiał.
