Przed wybuchem wojny studiowałem na uniwersytecie.
- I nie wrócił tam Pan?
- Wydawało się to bezcelowe - stwierdził Pan Simpson. - Takie niedzisiejsze (...)
Kapitan pokiwał ze współczuciem głową.
- Poza tym snucie planów jest nonsensowne. - podjął z nagłą goryczą pan Simpson. -
Jesteśmy we władzy czegoś wielkiego. Coś porywa Nas do tańca, każe kuśtykać do taktu, a my możemy co najwyżej pokręcić trochę biodrami. Wpadam we wściekłość, widząc ,jak marnuje się mój czas. Mógłbym zrobić wszystko, absolutnie wszystko, tylko po to, by udowodnić, że jestem panem samego siebie...".
