Jeśli ktoś idzie na Marsz Szmat to jest szmatą. Sam siebie stawia pod tym sztandarem, więc cóż ja więcej mogę tu powiedzieć. Ja po prostu używam ich określeń, narzuconego przez nich języka, mówię o nich tak, jak sami siebie nazwali. Co więcej, trzeba też pamiętać o zasadzie przyczynienia, o której każdy wie. Nie trzeba być wielkim filozofem, aby stwierdzić, że jak ktoś idzie ulicą na golasa, to będzie prowokował. Oczywiście, nikt nie usprawiedliwia sprawców gwałtów, ale tak po prostu jest.
(…) ja jestem uparta i jeśli już coś zaczynam, to też kończę.