Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty rosyjskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę rosyjskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Ach, messer, moja żona, gdybym ją miał, mogła dwudziestokrotnie owdowieć. Na szczęście nie jestem żonaty i, mówiąc szczerze, bardzo się z tego cieszę. Ach, messer, czy warto zamienić kawalerską wolność na ciężkie jarzmo?

(...) twarzy liliowego nie tylko nie brakowało niczego, ale raczej czegoś było w niej za dużo - za dużo obwisłych policzków i rozbieganych oczu.

Widziałem raz pewnego literata, który był za granicą. Na głowie miał beret z antenką. Nic oprócz antenki nie przywiózł! Takie wrażenie, że spał dwa miesiące, potem kupił beret i wrócił. Ani wiersza, ani zdania, ani myśli!

...Miło jest umierać w mieszkaniu, w czystej pachnącej pościeli, albo w polu. Wtulisz głowę w ziemię, podczołgają się do ciebie, obrócą twarzą do słońca, a Twoje oczy już są szkliste.

Notatki na mankietach, Przyśnił mi się sen...

Iwan Nikołajewicz wie wszystko i wszystko rozumie. Wie, że za młodu padł ofiarą przestępczych hipnotyzerów, a potem się leczył, aż wyleczył. Ale zdaje sobie sprawę, że nie ze wszystkim może sobie poradzić. Nie potrafi sobie poradzić z wiosenną pełnią księżyca.

Pociągali ją ludzie, którzy robili coś po mistrzowsku.

Słowom jej odpowiedział gromki koguci krzyk, po czym z kurnika jakoś tak boczkiem, niczym niespokojny pijak z knajpy wypadł podskubany chudy kogut.

Miło mi, naprawdę bardzo mi miło - piskliwym głosem powiedział kotopodobny grubas i nagle zamachnął się i zasunął go w ucho tak, że czapka spadła administratorowi z głowy i na wieki zniknęła w otworze klozetu.

Uważaj, co myślisz, kiedy mówisz. [...] Uważaj, co mówisz, kiedy myślisz.

(Iwan) dokładnie już sobie wyobrażał owe dwa pokoje w suterenie domku, w których z powodu płotu i bzów zawsze panował półmrok. Widział podniszczone, niegdyś wykwintnie mahoniowe meble, biurko, na biurku dzwoniący co pół godziny zegar i książki, książki od malowanej podłogi aż po zakopcony sufit i piec.

Powietrze stało się chłodniejsze i głosy pod lipami brzmiały teraz łagodniej, po wieczornemu.

Jak widzę, rodzi się nowa profesja - uliczny stręczyciel! - powiedziała, wstając z ławki, aby odejść.

W kompletnym milczeniu przybyli dość długo kontemplowali tego kota.

- Wybaczy pan, ale w mężczyznach unikających wina, gier i towarzystwa pięknych dam i biesiadnych pogawędek kryje się coś niedobrego. Tacy ludzie są albo ciężko chorzy, albo potajemnie nienawidzą otoczenia.

O, bogowie, o, bogowie moi, trucizny, trucizny!...

- Służące wszystko wiedzą - stwierdził kot, podniósłszy znacząco łapę. - Myśleć, że są ślepe, to błąd.

Łosoś drugiej świeżości.....

- Za nic, messer - wrzasnął kot i natychmiast wylazł spod łóżka z koniem w łapie.
- Pragnę polecić pani... - zaczął Woland, ale sam sobie przerwał: - Nie, nie mogę
patrzeć na tego błazna. Proszę popatrzyć, co on z siebie zrobił pod tym łóżkiem!
Zakurzony, stojący na tylnych łapach kocur kłaniał się tymczasem Małgorzacie.
Miał teraz pod szyją białą muszkę, a na piersiach dyndało mu na rzemyku oprawne w
masę perłową damskie lorgnon. Poza tym pozłocił sobie wąsy.

(Poeta) zmarnował swą noc (...) i teraz już wiedział, że stracił ją na zawsze. Wystarczyło unieść głowę, spojrzeć ponad lampą w niebo, by zrozumieć, że noc minęła bezpowrotnie.

Zaczął uważnie przysłuchiwać się temu wszystkiemu, co działo się w jego duszy, analizować to. Wydało mu się, że podniecenie minęło, przekształciło się w poczucie wielkiej, śmiertelnej krzywdy. Ale i ono było nietrwałe, przeminęło, zastąpiła je, nie wiedzieć czemu, wyniosła obojętność, a tę z kolei - przeczucie wiekuistego spokoju.