Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Śniadanie mistrzów, czyli Żegnaj, czarny poniedziałku

Inne książki Kurta Vonneguta:
Armagedon w retrospektywie Cat's Cradle Człowiek bez ojczyzny Galapagos Hokus pokus Kocia kołyska Kurt Vonnegut: Listy Losy gorsze od śmierci Matka noc Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater Niedziela palmowa Opowiadania wszystkie Pianola Popatrz na ptaszka Recydywista Rysio Snajper Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca Sinobrody Slapstick albo nigdy więcej samotności!
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

A kiedy naszkicował prawdopodobny model których cząsteczki, zaznaczył miejsca, tak samo jak ja, w których się ona wielokrotnie powtarza: za pomocą skrótu oznaczającego powtarzanie się w nieskończoność.
Uważam, że skoro życie jest teraz polimerem ściśle obiegającym Ziemię, najwłaściwszym zakończeniem każdej opowieści o ludziach byłby ten sam skrót, który piszę teraz wielkimi literami, gdyż mam na to ochotę: ITD.
(...) - Życie jest jak ocean! - wolał Dostojewski. A ja powiadam, że życie jest jak celofan.

NIE TRZEBA BYĆ WARIATEM,
ŻEBY TU PRACOWAĆ,
ALE TO NIEWĄTPLIWIE UŁATWIA ŻYCIE!

Ojcowie narodu byli arystokratami i chcieli się wykazać swoim bezużytecznym wykształceniem, polegającym na studiowaniu różnych starożytnych hokus-pokus. Byli także grafomanami.

Wie pani co to jest prawda? To jest jakaś zwariowana rzecz w którą wierzą moi sąsiedzi. Jeżeli chcę się z kimś z nich zaprzyjaźnić, to pytam go w co wierzy. On mówi, a ja mu przytakuję. "Tak, tak, święta prawda" - mówię.

Jak się zastanowić - powiedział - to chyba w Biblii nie ma nic o ochronie przyrody. - Chyba, że liczyć historię o potopie - dorzucił Trout.

Wdzięk to coś takiego, co budzi u obcych ludzi natychmiastową sympatię i zaufanie, niezależnie od tego co ten roztaczający wdzięk człowiek knuje.

Ludzie ryzykowali tak okropnie z chemikaliami i swoimi ciałami, bo tęsknili za lepszym życiem. Mieszkali w odrażających miejscach gdzie można było robić tylko odrażające rzeczy.

- Może ja też zaczynam wariować- mówił Vernon- Chryste, wracam do domu i godzinami rozmawiam z moim pierdolonym psem.

Rozmiękczał swój mózg alkoholem - substancją produkowaną przez maleńkie stworzonka zwane drożdżakami. Drożdże zjadały cukier, a wydalały alkohol. Ginęły przy tym, zatruwając sobie środowisko własnym łajnem.

"Próby niszczące" - Zobaczyłem ten napis - i nie mogłem powstrzymać się od myśli, że być może po to właśnie Bóg umieścił mnie na Ziemi: chciał się przekonać, ile człowiek może wytrzymać, zanim się rozsypie.

Widziałem Francję, widziałem Chiny, widziałem majtki jednej dziewczyny.

"Tańczący błazen" podobnie jak wiele utworów Trouta, mówiło o tragicznej niemożności porozumienia się.
Oto jego fabuła: Niejaki Zog przybywa na Ziemię latającym talerzem, by powiedzieć, jak zapobiegać wojnom i leczyć raka. Przywozi te wiadomości z planety Margo, której mieszkańcy porozumiewają się za pomocą pierdnięć i stepowania.
Zog wylądował nocą w stanie Connecticut i zobaczył dom w płomieniach. Wpadł do domu, popierdując i przytupując, żeby ostrzec ludzi o straszliwym niebezpieczeństwie.
Pan domu roztrzaskał mu głowę kijem golfowym.

W nonsensie siła.

Kilgore Trout napisał kiedyś opowiadanie w formie rozmowy między dwoma drożdżami. Spożywając cukier i dusząc się we własnych ekskrementach, dyskutowały nad celem życia. Z powodu swojej ograniczonej inteligencji nigdy nie wpadły na to, że robią szampana.

To jest pewnie tajemnica całego mojego życia: za mało determinacji.

Dałem mu życie nic niewarte, ale dałem mu również żelazną wolę życia. Była to pospolita kombinacja na planecie o nazwie Ziemia.

Oczywiście, że to wyczerpujące zajęcie: bez przerwy myśleć we wszechświecie, który był pomyślany jako bezmyślny.

Trudniej jest być nieszczęśliwym, kiedy się je lody.

- Po co człowiek żyje?
- Aby być oczami, uszami i sumieniem Stwórcy Wszechświata, ty baranie.

Pleśń ma takie samo prawo do życia jak ja. Ona przynajmniej wie czego chce. Niech mnie diabli, jeśli ja wiem, czego chcę.