Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

Straciłem zdolność wywoływania zakłóceń, którą miałem w dzieciństwie, nie potrafię już zmienić mego otoczenia ani spowodować w nim choćby poważnego zamętu. Wyrzucono by mnie po prostu i zapomniano o mnie przy pierwszej próbie buntu.

- A co pan powie na te okresowe okresy nudy, zmęczenia, depresji i apatii? - osaczał go wirującym szeptem Yossarian. - Obojętnie słucham rzeczy, które innym ludziom wydają się ważne. Męczą mnie informacje, których nie mogę wykorzystać. Wolałbym, żeby gazety codzienne były mniejsze i wychodziły raz w tygodniu. Nie interesuje mnie już nic, co się dzieje na świecie. Komicy nie rozśmieszają mnie, a długie opowieści doprowadzają do furii. Nic już nie porusza mnie tak jak kiedyś. Czy to ja, czy świat zrobił się nudny? Gdybym był młodszy, być może chciałbym ocalić siebie, a nawet większą część ludzkości. Gdyby moje dzieci były młodsze, poczuwałbym się za nie do pewnej odpowiedzialności. Gdybym bardziej kochał swoje wnuki i uważał je za urocze, trząsłbym się o ich bezpieczeństwo i miał ochotę krzyczeć. A nie odczuwam nic z tych rzeczy i mam dość przekonywania siebie, że być może powinienem. Mój entuzjazm się wyczerpał.

Sam fakt, że cierpisz na paranoję, nie oznacza, że nie chcą cię dopaść.

Płacąc rządowi wszystko, co mu się należy, zachęcamy go tylko do zwiększania kontroli i zachęcamy innych przedsiębiorców do bombardowania swoich własnych oddziałów. Odbieramy ludziom bodźce do działania.

Prezydentom nigdy nie udaje się wejść do dobrego towarzystwa. Są przydatni, ale prostaccy. A kiedy przestają być przydatni, pozostają tylko prostakami.

Wiecznie czytasz. Jak możesz tracić tyle czasu na książki?

Każdą defilującą eskadrę oceniano, kiedy przechodziła przed trybuną, na której siedział w otoczeniu pozostałych oficerów nadęty pułkownik z wielkim nastroszonym wąsem. Najlepsza eskadra w każdym skrzydle zdobywała całkowicie bezwartościowy żółty proporczyk na patyku. Najlepsza eskadra w całej bazie zdobywała czerwony proporczyk na nieco dłuższym patyku, który miał jeszcze mniejszą wartość, gdyż drzewce było ciężkie i trzeba było dźwigać je przez cały tydzień, dopóki jakaś inna eskadra nie zdobyła go w następną niedzielę. Yossarianowi sam pomysł nagradzania proporczykami wydawał się absurdalny. Nie pociągało to za sobą żadnych pieniędzy, żadnych przywilejów klasowych. Podobnie jak medale olimpijskie i puchary tenisowe, oznaczały one tylko, ich posiadacz zrobił najlepiej ze wszystkich coś, co nikomu nie przyniosło korzyści.

- On wrócił! - wrzeszczał Dunbar - On wrócił! On wrócił!
Yossarian stanął jak wryty, porażony zarówno niesamowitą piskliwością w głosie Dunbara, jak i znajomym, patologicznym widokiem żołnierza spowitego od stóp do głów w gips i bandaże. W gardle Yossariana zabulgotał dziwny, drżący, mimowolny odgłos.
- On wrócił! - wrzasnął znowu Dunbar.
- On wrócił! - zawtórował mu zarażony jego strachem pacjent majaczący w gorączce.
Sala w mgnieniu oka zamieniła się w dom wariatów. Tłum chorych i rannych zaczął bełkotać niezrozumiale, biegać i skakać w przejściach, jakby w budynku wybuchł pożar.

Najbardziej psuło ich stosunki to, że nigdy nic się między nimi nie psuło.

Chciałbym przynajmniej raz zobaczyć jakiś porządek w tych sprawach, tak żeby każdy dostał dokładnie to, na co zasłużył. Nabrałbym może trochę zaufania do wszechświata.

Ja i Frances jesteśmy razem najszczęśliwsi, kiedy wypływam sam na żagle.

Doktor stanął jak wryty z wyrazem wytwornego zdumienia i obrzydzenia na twarzy. Sala przycichła.
- Co mu się śni?
- Śni mu się, że trzyma w rękach żywą rybę.
- Jaką rybę?- Spytał doktor surowo.
- Nie wiem - odpowiedział Yossarian. - Nie znam się na rybach.
- W której ręce ją trzymacie?
- To zależy - odpowiedział Yossarian.
- To zależy od ryby - dodał usłużnie Dunbar.
Pułkownik odwrócił się i spojrzał na niego podejrzliwie, mrużąc oczy.
- Tak? A skąd wy to wiecie?
- Ja też jestem w tym śnie - odpowiedział Dunbar bez cienia uśmiechu.
Pułkownik poczerwieniał, nie bardzo wiedząc, co począć. Zmierzył ich obu spojrzeniem, w którym była zimna, dozgonna niechęć.

- Wrogiem jest każdy - odparł Yossarian z przemyślaną decyzją - kto zamierza cię zabić, niezależnie od tego, po której jest stronie, a to obejmuje również pułkownika Cathcarta. Nie zapominaj o tym, bo im dłużej będziesz o tym pamiętał, tym dłużej możesz zostać przy życiu.

Ojciec mówił uroczyście, ze spuszczoną głową.
- Kiedy będziesz rozmawiał z tym na górze, chcę, żebyś mu powiedział coś ode mnie. Powiedz mu, że to nie jest w porządku, kiedy młodzi muszą umierać. Mówię poważnie. Powiedz mu, że skoro już ludzie muszą umierać, to niech umierają, kiedy są już starzy. Chcę, żebyś mu to powiedział. Myślę, że On nie wie, że to nie jest w porządku, bo mówią, że On jest dobry, a to dzieje się już od dawna. Dobrze?

Na konferencję prasową zwołaną przez Biały Dom [...] w momencie, kiedy Sekretarz Prasowy powiedział:
- Chcę złożyć oświadczenie. Jak państwo zapewne wiecie, obecny Prezydent kieruje Administracją w sposób otwarty i stawia na pełną szczerość. Trzymając się tej linii pragnę oświadczyć, że nie mam niczego do oświadczenia. Od wczoraj nic się nie wydarzyło.
[...]
- Czy to dotyczy tylko Waszyngtonu? - spytał jakiś głos z sali. - Czy również reszty kraju?
- Tylko Waszyngtonu. Reszta kraju nas nie obchodzi.

Żaba ma prawie pięćset milionów lat. Czy może Pan z całą pewnością powiedzieć, że Ameryka z całą swoją potęgą i dobrobytem, że swoimi żołnierzami, którzy nie ustępują nikomu, i ze swoją najwyższą na świecie stopą życiową przetrwa równie długo jak ...żaby?

Ta noga jest własnością rządu Stanów Zjednoczonych. Tak samo jak każdy inny sprzęt, choćby nocnik.

Lotnicy nie muszą podpisywać deklaracji lojalności Piltcharda i Wrena, jeśli nie chcą. Ale jeżeli nie zechcą, macie zagłodzić ich na śmierć.

Niech pan spojrzy na to od jaśniejszej strony, panie Yossarian, jeśli potrafi pan taką znaleźć. Niech pan to zawsze robi.

Ze wszystkich słów wypowiedzianych i spisanych najsmutniejsze są te: "mogło się wydarzyć".