Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

- Wierzę tylko w to, że Ameryka wygra wojnę.
- Przywiązuje pan zbyt dużą wagę do wygrywania wojen - szydził niechlujny, niegodziwy staruch. - Prawdziwa sztuka polega na przegrywaniu wojen i na tym, żeby wiedzieć, które wojny można przegrywać. Włochy od stuleci przegrywają wojny i niech pan popatrzy, jak dobrze na tym wychodzą. Francja wygrywa wojny i znajduje się w stanie ciągłego kryzysu. Niemcy przegrywają i kwitną. Niech pan spojrzy na naszą historię ostatnich lat. Włochy wygrały w Abisynii i natychmiast wpadły w poważne tarapaty. Zwycięstwo zrodziło w nas taką manie wielkości, że pomogliśmy rozpętać wojnę światową, której nie mieliśmy szansy wygrać. Teraz jednak, kiedy znowu przegrywamy, wszystko idzie ku lepszemu i jeżeli tylko uda się ponieść klęskę, na pewno znowu będziemy górą.

Nieco później tej samej nocy Joe Głodomór miał sen, że się dusi, bo kot Huple’a siedzi mu na twarzy, a kiedy się obudził, kot Huple’a rzeczywiście siedział mu na twarzy.
[...]
Wrócił zwycięsko do łóżka i znów śniło mu się, że się dusi, bo kot Huple’a siedzi mu na twarzy.

- Jestem pomylony. Mam kota. Nie rozumiesz? Brak mi piątej klepki. Zamiast mnie odesłali do kraju przez pomyłkę kogoś innego. Mają tam w szpitalu dyplomowanego psychiatrę który mnie badał i wydał takie orzeczenie. Jestem naprawdę nienormalny.
- No i co?
- Jak to ,,no i co"? - Yossarian nie mógł zrozumieć, jak doktor może nie rozumieć. - Nie rozumiesz, co to znaczy? Teraz możesz mnie wyłączyć z personelu walczącego i odesłać do kraju. Nie posyła się przecież na śmierć wariatów, prawda?
- A kto inny da się posłać?

Cóż warte jest życie bez wyrzutów sumienia?

Pod pewnym względem ten facet z Wydziału Śledczego miał szczęście, gdyż poza ścianami szpitala nadal toczyła się wojna. Ludzie wpadali w szał i dostawali medale. Na całym świecie chłopcy po obu stronach linii frontu ginęli za coś, co, jak im powiedziano, jest ich ojczyzną, i nikt jakoś nie miał nic przeciwko temu, nawet oni sami.

Nie lubi pan, kiedy pana okradają, wyzyskują, spychają, poniżają i oszukują. Nędza działa na pana przygnębiająco. Ciemnota działa na pana przygnębiająco. Prześladowania działają na pana przygnębiająco. Przemoc działa na pana przygnębiająco. Slumsy działają na pana przygnębiająco. Chciwość działa na pana przygnębiająco. Zbrodnie działają na pana przygnębiająco. Przekupstwo działa na pana przygnębiająco. Wie pan co, nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że cierpi pan na psychozę maniakalno-depresyjną!

Postanowił żyć wiecznie; był to jedyny cel, dla osiągnięcia którego gotów był narażać życie, i w każdej chwili interesowało go wyłącznie to, żeby wrócić cało i zdrowo.
Zdegradowany bombardier Yossarian.

Żałuję bardzo, panie pułkowniku (...) ale prawie wszystkie znane mi modlitwy mają nastrój raczej poważny i przynajmniej mimochodem wspominają o Bogu.

- Co oni mogą mi zrobić - spytał konfidencjonalnie - gdybym odmówił dalszych lotów?
- Prawdopodobnie będziemy cię musieli rozstrzelać - odpowiedział były starszy szeregowy Wintergreen.
- Jak to "będziemy"? - krzyknął zaskoczony Yossarian. - Co to znaczy "będziemy"? Odkąd to jesteś po ich stronie?
- Mam być po twojej stronie, kiedy cię będą rozstrzeliwać?

Wszystko szło jak najlepiej i nagle zobacz, co się stało. Przysłali faceta z komisji poborowej, żeby mnie zbadał. Miałem kategorię D. Zbadałem się bardzo szczegółowo i stwierdziłem, że nie nadaję się do służby wojskowej. Zdawałoby się, że moje słowo powinno wystarczyć, skoro byłem lekarzem cieszącym się dobrą opinią w okręgowym stowarzyszeniu lekarskim i w innych lokalnych organizacjach. Okazało się jednak, że to nie wystarcza, i nasłali na mnie tego faceta, żeby sprawdzić, czy aby na pewno mam jedną nogę amputowaną w biodrze i jestem beznadziejnie przykuty do łóżka na skutek nieuleczalnego artretyzmu na tle reumatycznym. Yossarian, powiadam ci, żyjemy w epoce podejrzliwości i upadku wartości duchowych. To straszne - oburzał się doktor głosem drżącym z emocji. - To straszne, kiedy twoja umiłowana ojczyzna nie wierzy nawet słowu dyplomowanego lekarza.

- (...) Anglicy umierają za Anglię, Amerykanie za Amerykę, Niemcy za Niemcy, Rosjanie za Rosję. W tej wojnie bierze teraz udział pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt krajów. To chyba niemożliwe, żeby było aż tyle krajów za które warto umierać?
- Jeżeli jest dla czegoś warto żyć, to warto za to i umrzeć - odpowiedział Nataley
- A jeżeli za coś warto umrzeć, to tym bardziej warto dla tego żyć. - odpowiedział stary bluźnierca.

Wiedział, że niczego nie można wiedzieć na pewno, nawet tego, że niczego nie można wiedzieć na pewno.

To nieprawda, że opóźnione w rozwoju (z uszkodzonymi mózgami, zidiociałe, z rozmiękczeniem mózgu, z zaburzeniami emocjonalnymi, autystyczne ) dzieci z konieczności są kochane przez rodziców lub że są zawsze niezwykle piękne i urocze, gdyż Derek, nasz najmłodszy, nie jest szczególnie ładny, a my go wcale nie kochamy. (Wolelibyśmy o nim nie myśleć. Nie chcemy o nim mówić.

Jeżeli dla czegoś warto żyć, to warto za to i umrzeć. (...) A jeżeli za coś warto umrzeć - to tym bardziej warto dla tego żyć.

(...) - Może długie życie musi być wypełnione przykrościami, jeżeli ma się wydawać długie. Ale komu zależy na takim życiu?
- Mnie - odpowiedział mu Dunbar.
- Dlaczego?
- A masz coś lepszego?

- Bądź wdzięczny za to, że jesteś zdrów.
- Miej pretensję, że nie zawsze będziesz zdrowa.
- Bądź wdzięczny za to, że w ogóle żyjesz.
- Bądź wściekła, że musisz umrzeć.
- Mogłoby być dużo gorzej - krzyknęła.
- Mogłoby być o całe niebo lepiej - odpowiedział zapalczywie.

Major Major skłamał i wyszło mu to na dobre. W gruncie rzeczy nie zdziwiło go to, gdyż zauważył, że ludzie którzy kłamią, są ogólnie rzecz biorąc zaradniejsi, ambitniejsi i lepiej im się powodzi niż ludziom, którzy nie kłamią.

Każda ofiara jest winowajcą, każdy winowajca jest ofiarą i ktoś musi wreszcie kiedyś zbuntować się i spróbować rozerwać ten zasrany łańcuch dziedziczonych zwyczajów zagrażający wszystkim ludziom.

Dlaczego nikt go nie rozumie, że nie jest dziwolągiem, ale normalnym samotnym człowiekiem, który stara się prowadzić normalne, samotne, ludzkie życie. Czy nie krwawi, kiedy się go kłuje? I czy nie śmieje się, kiedy się go łaskocze? Jakby im nigdy nie przyszło do głowy, że on tak samo jak oni ma oczy, ręce, narządy, wymiary, zmysły i uczucia, że może zginąć od tej samej broni, że marznie i grzeje się na tym samym wietrze i je to samo co oni, chociaż trzeba przyznać, że za każdym razem w innej stołówce.

Kobiety były jego pasją. Jako nosicielki seksu budziły w nim szaleńcze, bałwochwalcze wprost uwielbienie. Były cudownymi, szczęściodajnymi, oszałamiającymi przejawami boskości, narzędziami rozkoszy zbyt potężnych, aby można je zmierzyć, zbyt dojmujących, aby można je wytrzymać, i zbyt wykwintnych, aby mógł z nich korzystać zwykły, niegodny mężczyzna. Ich nagą obecność w swoich rękach mógł interpretować tylko jako kosmiczne niedopatrzenie [...].