Szabla leżała mi w dłoni jak ulał i czułem, że potrafię się nią posługiwać. Odparowałem i natarłem parę razy. Tak, umiałem sobie z nią radzić.
Nie czułem wyrzutów sumienia, mogłem to robić bez przerwy, na okrągło.
Przyzwyczaiłem się do życia pod Stryjem, to potrafię żyć i pod Ojcem.
Miałem to dziwne uczucie uniesienia i nie mogłem do końca zrozumieć, dlaczego tak się czułem.