Wiem, czym jest sława, pieniądze, festiwale, nagrody, życie w Nowym Jorku, Hollywood czy w Paryżu. Ale dobrze mi z tym, że mieszkam nad Wisłą.(...) Mogę coś zagrać, ale nie muszę. Gdy ominie mnie jakaś rola, myślę: jaka szkoda, dzięki Bogu.
Pyta mnie Pan o sławę? Sława jest zwodnicza i kapryśna. Ma naturalnie swoje dobre strony ale ma też i złe. Poznałam jedne i drugie.
Sława i szczęscie to wszystko mija. Zwłaszcza sierota nie jest w stanie zaznać w zyciu prawdziwego szczęścia, a właściwie nie sierota co dziecko któremu odebrano matkę.
Kiedy miałem 14 lat, nauczycielka uderzyła mnie, więc oddałem jej - mocno. Wyrzucono mnie ze szkoły i więcej do niej nie wróciłem.
To właściwie było podwórko przed moim domem w Lesznie. Drzewa były słupkami. Poprzeczek brak. Jak piłka poleciała nad ogrodzeniem, to wiadomo, że gola nie było. Jak uderzyła w siatkę, to bramka. Graliśmy tam z sąsiadem całymi dniami aż do zmroku.
Doszedłem do punktu, w którym uświadomiłem sobie, że sława jest tak naprawdę formą niewolnictwa. Że fajniej jest mieć wolność niż sławę. Że życie jest zbyt krótkie, aby wieść je w świecie, który tak naprawdę nie do końca jest moim światem. Dzisiaj żyję w takim, który nazywam "swoim" i kocham go, kocham swoje aktualne życie.
Zwracają na mnie uwagę niewłaściwego typu kobiety. Kobiety, z którymi i tak nie chciałbym się umówić, zwracają teraz na mnie uwagę. To ten typ kobiet, który przyciągają pieniądze i sława, które chcą być zabierane do eleganckich restauracji i dostawać ładne rzeczy. Zawsze bardziej podobał mi się ktoś, kto chciałby pójść do baru, pić shoty i grać w bilard.