Przez całe życie szuka kręgu ludzi, z którymi mogłaby się trzymać za ręce i tańczyć; najpierw szukała go w Kościele metodystów (ojciec był mistykiem), potem w partii komunistycznej, potem w partii trockistowskiej, potem w odszczepieńczej partii trockistycznej, potem walce przeciw przerywaniu ciąży (dziecko ma prawo do życia!), potem w walce o przerywanie ciąży ( kobieta ma prawo do swego ciała); szukała tego kręgu u marksistów, u psychoanalityków, u strukturalistów; szukała u Lenina i w buddyzmie zen, u Mao Zedonga i wśród adeptów jogi, w szkole nowej powieści i w teatrze Brechta, w teatrze paniki, a wreszcie pragnęła połączyć się w jedną całość chociażby ze swoimi uczniami, to znaczy, że zmuszała ich, by myśleli i mówili to samo, co myśli i mówi ona, by stanowili jedno ciało i jedną duszę, jedno koło i jeden taniec.
(Str 92).