Jak wiele czasu jest człowiekowi zabrane z życia i zużyte na (zapewne) bezsensowne przemieszczanie się? W jakim stopniu ludzie czują się z tego powodu zużyci i wyczerpani?
Nie mogę bez dreszczu wspominać tego strasznego czasu.
Przyzwyczaiłem się do życia pod Stryjem, to potrafię żyć i pod Ojcem.