Wówczas chyba po raz pierwszy stanąłem przed dylematem: Co jest moim głównym obowiązkiem: medycyna, czy rewolucja? U moich stóp leżała apteczka i skrzynka z amunicją; były za ciężkie, by zabrać obie. Zdecydowałem się na amunicję, apteczkę zostawiłem.
Po latach doszło do mnie, że gdyby nie tamto słynne zdjęcie, prawdopodobnie nikt, poza ludźmi z którymi zetknąłem się bezpośrednio, nie miał by pojęcia o moim istnieniu.
Nigdzie nie czułem się cudzoziemcem. Byłem Gwatemalczykiem w Gwatemali, Meksykaninem – w Meksyku, Peruwiańczykiem – w Peru.
Inne narody czekają na pomoc mojej skromnej osoby. Ja mogę robić to, na co tobie nie pozwala odpowiedzialność przywódcy kubańskiego.