Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich reżyserów

Zobacz listę reżyserów

Zobacz listę polskich reżyserów

Reżyserzy wg. narodowości

Myśmy się bardzo dobrze czuli w czasie okupacji jako twórcy. Ponieważ… nie było żadnej instytucji! Poza okupantem, któregośmy lekceważyli, bośmy byli młodzi… Jak to się mówi, lekceważyliśmy śmierć. Takie było prawo wieku. Nie było żadnej instytucji, nie mieliśmy departamentu teatru, miejskiej rady – działaliśmy zupełnie swobodnie w konspiracji, w podziemnym teatrze… Byliśmy sami, byliśmy w takim stanie, w jakim powinien być artysta.

Normalne, oficjalne teatry swoje ustabilizowane bytowanie zawdzięczają szalonemu, skandalizującemu prowadzeniu się swoich przodków, które dziś jeszcze wywołałoby na pewno duże zastrzeżenia – Craig, Piscator, Schlemmer, Meyerhold, Pronaszko, Schiller.

Ostatecznym celem człowieka jest wolność, uwolnienie się od wszelkich konfliktów nieleżących w sferze psychiki ludzkiej – konfliktów nieludzkich. Sztuka jest terenem, na którym realizuje się przyszła wolność człowieka.

Wolność sztuki nie jest darem ani polityki, ani władzy. To nie z rąk władzy sztuka otrzymuje wolność. Wolność istnieje w nas, o wolność musimy walczyć sami ze sobą, w naszym najintymniejszym wnętrzu, w samotności i w cierpieniu.

Może ja jestem kopnięty, ale wy wszyscy – też!

Rytm twórczości jest nieprzerwany; wymaga totalnego, bez reszty permanentnego zaangażowania myśli, woli i wyobraźni.

Teatr w momentach swojej słabości poddawał się żywemu organizmowi człowieka, jego prawom, a więc automatycznie i konsekwentnie godził się na formę imitowania życia, przedstawiania i odtwarzania. Kiedy natomiast teatr był na tyle silny i niezależny, że mógł sobie pozwolić, ba! wyzwolić się spod nacisku życia i człowieka, wytwarzał sztuczne odpowiedniki życia, które okazywały się bardziej żywe, bo łatwo poddawały się abstrakcji, przestrzeni i czasu i zdolne były do osiągnięcia absolutnej jedności, np. balet Oskara Schlemmera.

Śmierć jest ostatecznym argumentem przeciw konformizmowi.

Dotychczas usiłowałem scenę przezwyciężyć, obecnie zrezygnowałem w ogóle ze sceny, to znaczy miejsca pozostającego w pewnym stosunku do widzów, w poszukiwaniu nowego miejsca miałem do dyspozycji teoretycznie całą rzeczywistość życiową.

Moim domem było i jest moje dzieło.

Jeśli średniowiecze i barok, to także romantyzm, to znaczy ci wszyscy poeci nocy, grozy, horroru itd. Właśnie romantyzm. Na wydawałoby się bezpieczną drogę, którą kroczył człowiek oświecenia i racjonalizmu, wychodzą z ciemności nagle i coraz liczniej sobowtóry, manekiny, automaty. Homonkulusy, twory sztucznie stworzone, urągające kreacji natury, niosące w sobie całe poniżenie, wszystkie najokropniejsze marzenia ludzkie, śmierć, horror i grozę.

Sztuka, którą tworzę, posiada konstrukcję wzruszenia, to znaczy robię wszystko, by wytworzyć „pole wzruszenia”.

Nigdy nie umieraj przed premierą.

W filmie chyba nie byłem zbyt dobrze obsadzany. Kierowano się moimi rolami w teatrze, a tymczasem, jak mi się zdaje, nie najgorzej bym się chyba sprawdził na ekranie jako aktor komediowy.

Nie mówię monologów po to, by oznajmić publiczności, że mam takie myśli, ale po to, by zapytać, czy dzieli je ze mną.

Chciałbym, żeby w Polsce było dużo Reaganów i pań w stylu Thatcher.

Zauważam u Leppera wyraźne postępy. Jest bardziej zrównoważony. I czuję, że nie jest to u niego sztuczne, tylko wynika z przemyśleń, że wcześniejszy sposób prezentacji jego osoby nie był najszczęśliwszy. Niewątpliwie dojrzewa. Pomimo że nie chodzi do teatru.

Często rozmawiam z młodymi ludźmi, i oni dzielą mój pogląd, że to moje przywiązanie do tradycji polega na tym, że ilekroć się do niej odwołuję, począwszy od literatury, a skończywszy na badaniu tego co miało miejsce, zawsze znajduję tam ogromny ładunek prawdy. Prawdy niezmiennej, która jest ciągle aktualna, takiej prawdy, która jest podstawą myślenia na przykład, która daje szanse wyboru.

W ogóle co to za kretyńska idea, aby dzielić ludzi na klasy społeczne (...) Jeżeli ludzi można w ogóle dzielić, to tylko na mądrych i głupich, utalentowanych i niezdolnych, wrażliwych i chamów, a ci są wszędzie.

(...) w związku z tym lubię także westerny, które są oparte na klasycznej formule dramatu, są oparte dokładnie na poetyce Arystotelesa. Mianowicie mają ekspozycję, mają punkt kulminacyjny, mają katastrofę: tragiczną albo radosną. W każdym razie zasadzają się na tej formule, i to mi sprawia ogromną satysfakcję, że mogę na przykład przewidzieć jakie będzie zakończenie.