Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty angielskich pisarzy fantasy

Zobacz listę pisarzy fantasy

Zobacz listę angielskich pisarzy fantasy

Pisarze fantasy wg. narodowości

Nie wiadomo, co nas jutro czeka. Bywa, że wraz ze wschodem słońca zjawia się dobra rada.

Gandalf nie opierał swoich rad na pewności bezpieczeństwa dla siebie ani dla innych- rzekł Aragorn.- Są zadania, które lepiej podjąć niż odrzucić, choćby u ich kresu czekała zguba.

- A więc elfy cię nie rozczarowały przy bliższym poznaniu?
- Jak by to powiedzieć, proszę pana? Przekonałem się, że moje lubienie albo nielubienie wcale ich nie dosięga, za wysoko stoją - z namysłem odparł Sam. - Nie wydaje się ważne, co ja o nich myślę. Inne są, niż się spodziewałem, bardzo stare i młode, bardzo wesołe i bardzo smutne zarazem.

Nie wiedział, że hobbit podczas pierwszego wywiadu miał sposobność rzucić okiem na osobliwy pancerz chroniący smoka od spodu i że dla sobie wiadomych powodów bardzo chciał obejrzeć go dokładniej. Smaug przewrócił się na bok. - Popatrz! - rzekł. - Co o tym sądzisz?
- Olśniewające! Cudowne! Doskonałe! Niezrównane! Zachwycające! - wykrzykiwał Bilbo, ale w duchu myślał: "Stary durniu! Masz przecież w zagłębieniu pod lewą piersią spory płat nagi jak ślimak, co wylazł z muszli!".

Afryka nie jest zamieszkana przez czarnych Europejczyków, ale jest kontynentem pełnym plemion znajdujących się mentalnie i moralnie u zarania dziejów. Ich hegemonia prowadzić będzie do ludobójstwa białych wspólnot w centralnej i wschodniej Afryce i oznaczać będzie kres afrykańskich nadziei na ciągły postęp i rozwój gospodarczy.

Mamy więc dziś ludzi, którzy kochają zwierzęta bardziej niż innych ludzi, którym żal owiec do tego stopnia, że przeklinają owczarza niczym wilka, którzy opłakują zabitego konia, a oczerniają martwego żołnierza. To dziś, a nie w czasach, gdy rodziły się baśnie, zabrakło "poczucia rozdziału".

Każdy gad ma swoją słabość - jak mawiał mój ojciec, chociaż, o ile mi wiadomo, nie czerpał tej informacji z osobistego doświadczenia.

Teraz rozumiem, jak się czuje skwarka, kiedy ją nagle nadzieją na widelec i z patelni odłożą z powrotem na półkę spiżarni.

Niezbyt jest wygodnie siedzieć przez dłuższy czas na drzewie nawet w zwykłych okolicznościach, ale na zimnie i wichrze, gdy zgraja wilków czyha na dole, doprawdy trudno wytrzymać.

- Co teraz robić, co robić?! - krzyknął Bilbo. - Uciec goblinom, żeby wpaść w pazury wilkom! - rzekł i weszło to później w przysłowie, chociaż my raczej mówimy w takich przykrych wypadkach: z deszczu pod rynnę - albo: z patelni w ogień.

Śpiewu elfów, i to w gwiaździstą czerwcową noc, warto posłuchać, o ile, oczywiście, ktoś lubi te rzeczy.

Ten, kto nie umie rozstać się z cennymi rzeczami w potrzebie, sam nakłada sobie kajdany.

- Tu jest serce królestwa elfów na ziemi - rzekł. - Tu także zawsze przebywa moje serce; gdyby nie to, nie widziałbym światła u kresu ciemnych dróg, którymi obaj - ty i ja - musimy jeszcze wędrować. Chodźmy!
Wziął Froda za rękę i razem zeszli ze wzgórza Kerin Amroth. Nigdy już nie mieli tu za życia powrócić.

(...) - jakkolwiek bowiem rozstrzygną się losy wojny, czyż nie może zakończyć się na tym, że wiele rzeczy pięknych i dziwnych na zawsze opuści Śródziemie?
- Może - rzekł Gandalf. - Zła, które Sauron sieje, nie wytępimy całkowicie i nie zatrzemy doszczętnie jego śladów. W takich czasach kazał nam los żyć, na to nie ma rady. Ale jedźmy dalej, skoro wybraliśmy drogę.

W cichej dolinie, daleko za nimi, ściemniały właśnie światła Kamelotu, przed nimi leżał las i grząskie bagna, i ciemne drogi. Groza ich ścigała. Wilk w puszczy zbudził się z wyciem; i łania przed prześladowcą umykała śpiesznie, ścigana, strachem opętana - niegdyś królowa stada, o którą jelenie majestatyczne walczyły mocarnie, zwierając rogi.

[...] w życiu przeważającej większości ludzi saldo jest ujemne - robimy tak niewiele pozytywnego dobra, nawet jeśli negatywnie unikamy aktywnego zła.

I nigdy księżyc, słońce, dzień, ni ludzkie nie ujrzy oko; Dziewczyny uwiedzionej w cień, ukrytej w nim głęboko. Lecz raz na rok, gdy pęka głaz, dziwne się dziwy bają. W świetle księżyca tańczą wraz i jeden cień rzucają.

Za rokiem rok upływa znów, do siedmiu rzek odpływa. Dzień pełen słońca, noc bez snów; Chwieje się wierzba krzywa.

O nie (...). Dalszy ląd chcą ujrzeć nasze oczy. Szarą przystań daleko stąd, nim ciemność nas otoczy

W kolie jej splótł klejnotów blask, a ona, gorzki czując żal, wyrzutem powitała go, więc z wielkim smutkiem odszedł w dal. Tak zmroził go jej serca chłód, że zdjęty bólem cały drżał