Następnie omawiamy bardzo szczegółowo kwestię marynarki wojennej i propagandy. Niestety ze wszystkich rodzajów sił Wehrmachtu Kriegsmarine korzysta w najmniejszym stopniu z opieki propagandowej. Nie jest to kwestia naszej złej woli, lecz nieprzystępności, z jaką w ogóle odnoszą się do problemu propagandy wyższe instancje marynarki z samym Raederem na czele. Raeder nie jest nowoczesnym człowiekiem, tkwi jeszcze całkowicie korzeniami w czasach wilhelmińskich. Dlatego, jak powiada popularny dowcip: "Mamy narodowosocjalistyczne lotnictwo, pruskie wojska lądowe i cesarską marynarkę".
Istnieją dwa rodzaje propagandy - propaganda racjonalna sprzyja działaniom idącym w parze z dobrze pojętym interesem tych, którzy ją szerzą, i tych, do których jest adresowana, natomiast propaganda nieracjonalna nie przemawia za niczyim dobrze pojętym interesem, ale jest dyktowana przez namiętności i do nich się odwołuje. W przypadku poczynań jednostek w grę wchodzą motywy bardziej wzniosłe niż dobrze pojęty interes, ale kiedy zbiorowść podejmuje działania na polu ekonomii i polityki, dobrze pojęty interes jest prawdopodobnie najwyższą z możliwych pobudek. Gdyby politycy i ich wyborcy zawsze mili na uwadze długofalowe korzyści swojej społeczności albo całego kraju, nasz świat zamieniłby się w raj na ziemi. Tymczasem działają oni często wbrew swoim interesom, dążąc jedynie do zaspokojenia niechlubnych namiętności, i dlatego świat jest takim pożałowania godnym miejscem.
Skuteczność propagandy politycznej i religijnej zależy od stosowanych metod, nie od nauczanych doktryn. Owe doktryny mogą być prawdziwe lub fałszywe, pożyteczne lub zgubne - ma to niewielkie znaczenie albo w ogóle nie robi różnicy. Indoktrynacja spełni swoją rolę, jeżeli zastosuje się ją we właściwy sposób i na odpowiednim etapie wyczerpania nerwowego. W sprzyjających warunkach praktycznie każdego można przekonać do wszystkiego.
Choroba jeszcze bardziej niż zmęczenie wzmaga podatność na sugestię. W dawnych czasach na łożu boleści bardzo często dochodziło do nawrócenia. W przyszłości wykształceni dyktatorzy obejmą zwierzchność nad wszystkimi szpitalami, gdzie każą zainstalować sieć przewodów i głośniki w poduszkach. Umożliwi to emitowanie nagranej na taśmie perswazji przez całą dobę, a co ważniejszych pacjentów będą odwiedzać polityczni misjonarze, tak jak naszych przodków odwiedzali księżą, zakonnice i świeccy wybawcy dusz.
W odniesieniu do propagandy pierwsi orędownicy powszechnego szkolnictwa i wolnej prasy wyobrażali sobie tylko dwie możliwości: propaganda może być prawdziwa albo kłamliwa. Nie przewidzieli tego, co w zasadzie nastąpiło, zwłaszcza w zachodnich krajach demokracji kapitalistycznej - rozwoju potężnego przemysłu medialnego, dla którego największe znaczenie ma nie tyle prawda czy fałsz, co atrakcyjność informacji, w mniejszym lub większym stopniu nieistotnych. Mówiąc krótko, dawni luminarze nie wzięli pod uwagę niemal bezgranicznego apetytu człowieka na rozrywkę.