Dla człowieka to jeden mały krok, dla ludzkości skok ogromny.
Myślę, że lecimy na Księżyc, ponieważ w naturze człowieka leży stawianie czoła wyzwaniom.
Autopilot prowadził nas do bardzo dużego krateru, mniej więcej wielkości dużego stadionu piłkarskiego, ze stromymi zboczami krateru, pokrytymi bardzo dużymi skałami wielkości samochodu. Nie było to miejsce, w którym chciałbym wykonać pierwsze lądowanie.
Przyjaciele i współpracownicy nagle spojrzeli na nas, potraktowali nas trochę inaczej niż miesiące czy lata wcześniej, kiedy razem pracowaliśmy. Nigdy tego do końca nie rozumiałem.
Istniała wielka niepewność co do tego, na ile dobrze będziemy w stanie chodzić /po Księżycu/ w naszym nieporęcznym skafandrze ciśnieniowym.
To było wyjątkowe i niezapomniane przeżycie, ale trwało zaledwie chwilę, ponieważ mieliśmy dużo pracy do wykonania. Widoki były po prostu nadzwyczajne.
LEM jest to skrót nazwy LUNAR EXCURSION MODULE, czyli eskploracyjnego pojemnika księżycowego, który był budowany w USA w ramach "Projektu Apollo" (pierwszego lądowania na księżycu). LEM był wprawdzie zaopatrzony w mały móżdżek (elektronowy), urządzenie to służyło jednak wąskim celom nawigacyjnym i nie mogłoby napisać ani jednego sensownego zdania. O żadnym innym LEMie nic nie wiadomo.
Zdecydowaliśmy się w ciągu nadchodzących dziesięciu lat polecieć na Księżyc i dokonać innych rzeczy nie dlatego, że są łatwe, ale właśnie dlatego, że są trudne, a przez to zmuszą nas do lepszej organizacji i wykorzystania wszystkich naszych umiejętności (…).
Wszystkie nasze wysiłki muszą zmierzać do tego, abyśmy dotarli na Księżyc przed Rosjanami. W innym wypadku nie widzę potrzeby wydatkowania takich kwot, bo kosmos jako taki niewiele mnie obchodzi. W grę wchodzą gigantyczne kwoty. Nadwerężyliśmy nasz budżet, a jedynym tego uzasadnieniem jest osiągnięcie rezultatu w takim czasie, o jaki proszę.