Ktoś musi spac, więc my czuwamy,
I przyczajeni pośród chmur,
Na obcym niebie załatwiamy,
Prastary nasz rasowy spór.
A kiedy Niemiec się zapali,
Aby rozjaśnic sobą mgły,
Ryby radują się w Kanale,
Bo martw Niemiec nie jest zły.
Uhu...Uhu....Uhu... wołają tak,
Po nocach Lwowscy Puchacze,
Uhu...Uhu...Uhu... lecą na szlak.
