Jeżeli jednak spotkam taką, która sie rumieni i jąka, tak jest nieśmiała, i potrzebne
są jej dary, aby się nauczyła uśmiechać, bo oznaczają dla niej świeży
wiatr od morza, a nie świadectwo podboju, stanę się dla niej drogą przynoszącą
wyzwolenie.
Ani siebie nie upokorzę tą miłością, ani jej. Będę dokoła niej jak przestrzeń,
a w niej — jak czas.
I powiem jej: „Nie spiesz się, żeby mnie poznać: nie ma we mnie nic, co
dałoby się pojąć. Jestem przestrzenią i czasem albo stawaniem się”.
Jeżeli potrzebuje mnie tak, jak ziarno potrzebuje ziemi, żeby się stać drzewem,
nie stłumię wzrostu ograniczając ją.
Ale i nie będę jej czcił dla niej samej. Chwycę ją twardo w szpony miłości.
Moje uczucie będzie dla niej jak orzeł o potężnych skrzydłach. I wcale nie mnie
zobaczy z wysoka, ale poprzez mnie doliny i górskie łańcuchy, gwiazdy i bogów
