Być może, iż do wychowania rzeczywistego filozofa jest rzeczą potrzebną, by przebiegł po kolei wszystkie te stopnie, na których słudzy jego, filozofii naukowi wyrobnicy, się zatrzymują, zatrzymywać się muszą; snadź winien on być krytykiem i sceptykiem, i dogmatykiem, i historykiem, ponadto zaś poetą i zbieraczem, i podróżnikiem, i moralistą, i jasnowidzem, i „wolnym duchem”, i niemal wszystkiem, by zwiedzić cały zakres wartości ludzkich oraz odczuwań wartości, by rozmaitemi oczyma i rozmaitem sumieniem móc patrzeć z wyżyny w każdą dal, z głębi na każdą wyżynę, z cieśni w każdy przestwór.
Atoli to wszystko jest jeno warunkiem wstępnym jego zadania; zadanie samo wymaga czegoś innego: żąda, by tworzył wartości.