Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Czekając na Godota

Sztuka będąca tzw. teatrem absurdu.

Inne książki Samuela Becketta:
Końcówka Malone umiera Molloy Molloy i cztery nowele No właśnie co Ostatnia taśma Krappa Pierwsza miłość Sen o kobietach pięknych i takich sobie Utwory wybrane w przekładzie Antoniego Libery. Dramaty, słuchowiska, scenariusze

There's man all over you, blaming on his boots the faults of his feet.

Nie traćmy czasu na próżne gadanie. Zróbmy coś, gdy się nadarza okazja! Nie co dzień jesteśmy potrzebni. Choć prawdę mówiąc, potrzebni to wcale nie jesteśmy akurat my. Inni nadaliby się tak samo, o ile nawet nie lepiej. To, cośmy usłyszeli, było skierowane do całej ludzkości. Ale w tym miejscu i w danym momencie ludzkość cała to my, czy nam się podoba, czy nie. Korzystajmy więc z tego, póki nie jest za późno. Raz przynajmniej bądźmy godną reprezentacją gatunku, do którego mamy nieszczęście należeć.

ESTRAGON: Hmm. Ciekawe, im dalej jem, tym mniej mi smakuje.
VLADIMIR: Ze mną jest odwrotnie.
ESTRAGON: To znaczy?
VLADIMIR: W miarę jedzenia przyzwyczajam się do świństwa.
ESTRAGON: To ma być odwrotnie?
VLADIMIR: Kwestia gustu.
ESTRAGON: Charakteru.
VLADIMIR: Nie ma na to rady.
ESTRAGON: Nie przeskoczy się tego.
VLADIMIR: Jest się takim, jakim się jest.
ESTRAGON: Nie przełamie się tego.
VLADIMIR: Rdzeń jest niezmienny.
ESTRAGON: Nic się nie da zrobić. Chcesz dokończyć?

VLADIMIR: Czekamy. Nudzimy się. [...] Nie, nie mów, że nie, nudzimy się śmiertelnie, temu się nie da zaprzeczyć. Dobrze. Nadarza się rozrywka, a my co? Marnujemy ją. Do dzieła, chodź! [...] Za chwilę wszystko zniknie i znów zostaniemy sami w tej próżni.

Pewne jest, że w tych warunkach czas się dłuży i zmusza nas, byśmy zapełniali go sobie zajęciami, które...jak by to powiedzieć...które z początku wydają się sensowne, póki nie stają się nawykiem. Powiesz mi, że chroni to nasz rozum przed obłędem. Z pewnością. Ale zastanawiam się czasem, czy i tak nie błądzi on już w przepastnych głębinach, gdzie nieprzerwanie trwa noc.

POZZO: (rozwścieczony nagle): Przestanie mnie pan wreszcie zamęczać tym przeklętym czasem? To obłędne! Kiedy! Kiedy! Któregoś dnia, nie wystarcza to panu, któregoś dnia takiego jak inne oniemiał, któregoś dnia ja oślepłem, któregoś dnia staniemy się głusi, któregoś dnia urodziliśmy się, któregoś dnia umrzemy, tego samego dnia, w tej samej chwili, nie wystarcza to panu? (Spokojniej) One rodzą okrakiem na grobie, światło świeci przez chwilę, a potem znów noc, znów noc.

Powietrze pełne jest naszych krzyków. Ale przyzwyczajenie wspaniale tłumi.

E: Jestem nieszczęśliwy.
V: Nie może być! Od kiedy?
E: Nie pamiętam już.
V: Pamięć płata nam takie figle.

V: Początek jest trudny.
E: Zacząć można od czegokolwiek.
V: Tak, ale trzeba się zdecydować.
E: Tak.

ESTRAGON: Czekamy.
VLADIMIR: No tak, ale czekając?
ESTRAGON: Może by się powiesić?

ESTRAGON: Nie dotykaj mnie!Nie pytaj mnie o nic!Nie mów nic do mnie!Zostań ze mną!
VLADIMIR: Opuściłem cię kiedykolwiek?
ESTRAGON: Pozwoliłeś mi odejść.

Zawsze coś wynajdziemy, żeby stworzyć sobie wrażenie istnienia...

Wszyscy rodzimy się szaleni. Niektórzy już tacy pozostają.

Nic się nie dzieje, nikt nie przychodzi, nikt nie odchodzi, okropność.

Jeden z łotrów został zbawiony. (Pauza) Przyzwoity procent.

Oto właśnie cały człowiek, winę nogi zwala na but.