-Skończyłem z sekretarzami. Zatrudnię sekretarkę. Miłą dziewczynę o marzycielskich oczach, która będzie trzymała mnie za rękę, ilekroć ogarnie mnie zły nastrój. Panno Anno, czy przyjmie pani tę posadę?
-A jak często musiałabym trzymać pana za rękę? - zapytałam, śmiejąc się.
-Najlepiej przez cały dzień - odparł z galanterią.
-Nie mogłabym wtedy pisać na maszynie - zwróciłam mu uwagę.
-To już najmniejszy problem.